piątek, 9 listopada 2012

Nowe Życie 19


Co do "Zagubiony w czasie" kolejna notka powinna być w przyszłym tygodniu. ^^
A teraz zapraszam do czytania i komentowania ;3
Nasz aniołek idzie do szkoły. Yey ;3



Rozdział 19




Chłopiec trzymał patyczek i zbierał watę i cały się już od tego cukru kleił ale to nic, warto było. Całą buzię miał brudną i wciąż oblizywał paluszki ale był zadowolony
- Weźmiemy jeszcze jedną na drogę? Będę malował! Muszę mieć dużo energii!
Stał teraz na ławce unosząc łapki w górę i skakał i jadł ta watę i pakował się mężczyźnie na kolana aż w końcu się przytulił mocno
- A kochasz mnie chociaż troszkę? 

Zaśmiał się głośno i mocno go objął,
- Oj kochanie, troszeczkę? Nie. Ja cie kocham bardzo bardzo, najbardziej na świecie - pocałował go w nosek.
- Jesteś moim skarbem którego nikomu nie oddam - uśmiechnął się demon.
- To co? Zachodzimy po watę i do domu, przydałoby cie troszkę umyć - chwycił jego rączkę, kupili watę i spacerkiem wrócili do domu.

Chłopiec po takiej dawce energii w postaci cukru nie potrafił normalnie spokojnie i grzecznie iść tylko skakał i biegał jakby wypił tuzin tiger'ow, masakra taki żywy był. Dotarli do domku i szybko się umył a potem stanął na schodach krzycząc.
- Zamykam się! Nie przeszkadzaj mi do wieczora! I nie wchodź dopóki nie skończę -
zamknął się w swoim pokoju i zaczął malować jeden fragment ściany na przeciwko łóżka. Rysował tam wcześniej taki duży kominek ale nie było tego widać bo szkic przedstawiał tylko kreski jednak teraz kominek stawał się dokładną kopią tego w rezydencji demona,kiedyś Michael bardzo lubił ten kominek i było to ważne wspomnienie dlatego Angelo też to pamiętał.
 
- No już dobrze dobrze, ale za 2 godzinki robisz przerwę  i widzę cie na obiedzie, i nie chce słyszeć żadnego "ale" - zawołał za nim rozbawiony i padł na kanapę w salonie. Podłapał małego lenia jednak po 20 minutach wstał i zabrał się za przygotowywanie obiadu, naleśniki z jabłkami, robił wszystko powoli .Po niecałych 2 godzinach zaczął wołać chłopca, poszedł na górę i zapukał.
- Kochanie czas na obiad - uśmiechnął się i oparł się czekając na odpowiedz i na to aż wyjdzie z pokoju.

Kończył już szczegóły i został mu tylko ogień do namalowania ale to odłożył na później.
- Już idę - chłopiec cały brudny był w farbie w kolorach czerni, bieli, szarości i brązach. Zamknął szybko drzwi żeby Kamio nie wchodził.

Zaśmiał się i zabrał go do łazienki, umył mu ręce i twarz i zaniósł go do kuchni .
- No kochanie, co powiesz kochanie na naleśniki ?- posadził go na krześle i podsunął talerz.
- No kochanie smacznego, - puścił mu oczko i sam zabrał się za jedzenie.

Nawet nie wiedział jak bardzo był głodny dopóki Kamio nie dał mu tych naleśników. W zadziwiająco szybkim tempie zjadł trzy i podziękował mu całujac go w policzek
- Dziękuję. I wracam do pracy - godzinę później zgasił światło w pokoju i zapalił tylko jedną lampkę dzięki czemu kominek i ogień wyglądały jak prawdziwe. Znów stanął na schodach.
- Kamio? Chodź! Zobacz czy ładnie czy nie - tylko ten jeden kominek na ciemnym tle, chłopiec chciał umiejętnie wpleść wszystkie obrazki i zrobić z nich jedną całość ale zaczął od kominka który utkwił mu w pamięci.
 
- Już idę - po chwili wszedł do pokoju i uśmiechnął się.
- No kochanie, pokaż co tam masz - usiadł na skraju łózka, jednak gdy je zobaczył, zatkało go .
- K...kochanie - zerknął na niego.
- Ten kominek jest wspaniały, widziałeś go może kiedyś czy sam wymyśliłeś? - spojrzał na niego uważnie i po chwili wziął go na kolana.
- Jestem z ciebie taki dumny, dobrze zrobiłem zapisując cie do tej szkoły - pocałował go w policzek.

Usiadł na jego kolanach i patrzył w ścianę w ten ładny kominek.
- Nigdzie go nie widziałem, chyba żeby Mick miał podobny ale nie przypominam sobie by tak było. Ładny? To dobrze... Hihi wiesz niedługo zacznę kolejny obrazek. - obrócił się przodem do niego i mocno się przytulił.
- Dzisiaj też muszę pić to niedobre coś? 

- No cóż może pokażemy cioci i wujkowi twoje rysunki albo Isei chętnie je zobaczy ? Każdy by je mógł zobaczyć, co ty na to malutki? - uśmiechnął się obejmując go mocno i całując w czoło.
- Kochanie ty naprawdę masz talent, nawet ja tak ładnie nie rysuje - puścił mu oczko .
- I tak dzisiaj tez musisz wypić " to niedobre coś" - zaśmiał się po czym spoważniał,
- Wybacz kochanie ale musisz je pić codziennie przed snem - pogłaskał go po głowie.

- Ale nie chce nikomu pokazywać moich obrazków tylko tobie... I wolę malować na ścianie. Tobie też coś mogę w pokoju namalować - złapał go mocno za rękę i westchnął niezbyt zadowolony.
- Dobrze to przynieś mi to coś, wypije i idę spać, jestem już zmęczony i nie jem już dzisiaj kolacji - powiedział chłopiec.

- Tylko dla mnie ? Mhm,, czuje sie zaszczycony kochanie - uśmiechnął się wesoło .
- Oj proszę nie rób takiej minki, wiem, że to nie jest smaczne, ale niestety musisz - pogłaskał go po głowie po czym posadził go na łóżku i zszedł do kuchni, po chwili przyniósł mu eliksir.
- Proszę kochanie, raz dwa i po krzyku - usiadł obok niego na łóżku.

Krzywił się przez chwilę jednak zaraz szybko wypił to niedobre coś i położył się.
- Dzisiaj będę spać tu, w moim pokoju... Dobrze? Ale zostaw otwarte drzwi, bo pewnie i tak przyjdę w nocy się przytulić. Nie lubię spać sam... Ale jestem już duży i nie chce żeby koledzy się śmiali że się boję. - mruknął cichutko.
 
- Oj kochanie, - demon pogłaskał go po głowie i uśmiechnął się .
- Dobrze, zostawię otwarte drzwi zostawię też zapaloną lampkę w korytarzu - uśmiechnął się ciepło i pochylił się całując go w czoło,
- I nikt nie będzie się z ciebie śmiać  - dotknął palcem jego noska.
- Nie musisz się bać spać sam, możesz lubić po prostu spać z kimś. No nic, śpij kochanie, ja też za raz się położę - wstał z łóżka i wyszedł z pokoju zostawiając uchylone drzwi i światło w korytarzu. Po chwili  położył się i zasnął .

Chłopak też bardzo szybko zasnął bo głową zaczęła go boleć. Wszystko przez ten Eliksir. Oczywiście nie pamiętał nic z tej nocy... A wyszedł. Wyszedł z łóżka, z pokoju, obszedł cały dom i na koniec wszedł do sypialni Kamio siadając na brzegu łóżka i dotknął jego policzka.
- Zdecydowanie bardziej wolę twoja rezydencję. Miała swój klimat, kochanie chce tam w końcu wrócić. - szepnął Mike.

Demon słysząc kroki przebudził się, jednak po chwili znowu zaczął przysypiać, zdążył jeszcze usłyszeć głos chłopca na temat rezydencji. Usiadł na łóżku i przeczesał dłonią włosy, nie sądził że to będzie aż takie trudne, chłopca już nie było w jego pokoju, wiec demon zajrzał do niego , spał sobie smacznie przytulony do poduszki, Kamio nie miał zamiaru wracać do siebie, położył się obok chłopca i przytulił mocno.
- Tak bardzo cie kocham maleńki,,

To było kolejne przebudzenie, chwilowe, i zaraz potem chłopiec znów spał i nie miał już snów do rana. Przez kilka następnych dni Angelo po wypiciu tej niedobrej substancji w nocy budził się i lunatykował ale wspomnienia Michaela tylko raz powróciły, kiedy Angelo podczas nocnej wycieczki do sypialni Kamio zostawił mu na poduszce białą różę i czerwoną orchidee, to drugie z papieru. I po wszystkim wracał do siebie i nic nie pamiętał. I w końcu nadszedł ten dzień. Pierwszy dzień szkoły. Chłopak nie mógł spać, tak bardzo się denerwował. Tuż przed świtem już chodził po całym domu nie mogąc się doczekać aż Kamio wstanie i pójdą na rozpoczęcie.
 
To był ciężki tydzień, Kamio nie wiedział co robić, bał się, że pewnej nocy Angelo wstanie i wyjdzie z domu i coś mu się stanie, jednak na szczęście chłopiec nie opuszczał domu. W dniu rozpoczęcia wstał o 6 i zszedł na dół, zdziwił się widząc chłopca już na nogach.
- Kochanie, ty już nie spisz? - objął go i pocałował w czoło.
- Spokojnie , będzie dobrze, będziemy tam wszyscy razem i pamiętaj, będzie tam  też Gabryś wiec nie ma się czego bać, no to co chcesz na śniadanie? Musimy się ubrać zanim przyjdzie tata - pogłaskał go po głowie.

- Nie mogłem spać - poskarżył się i widać to po nim było. Miał takie niewyspane oczka
- Płatki i mleko i kakao chce... - usiadł przy stole i oparł o blat czoło.
- Nie boję się tylko nie mogę się już doczekać aż tam pójdziemy. - powiedział cichutko.

Kamio pogłaskał go delikatnie po głowie.
- Aż tak bardzo nie mogłeś się doczekać? Za kare dzisiaj idziemy wcześniej spać dobrze? - uśmiechnął się ciepło i przygotował chłopcu płatki i kakao sam także zjadł to samo. Już po 30 minutach poszli się ubrać, demon pomógł założyć chłopcu jego mundurek i uśmiechnął się .
- Wyglądasz prześlicznie kochanie - przyglądał mu się uważnie,

- To takie... Strasznie sztywne jest - stwierdził Angelo i odpiął jeden guzik od góry i nieco poluźnił krawat.
- A mi się podoba – powiedział Samuel który nagle się pojawił,
- Cześć tatusiu – uśmiechnął się chłopiec i zakręcił się wokół własnej osi,
  Samuel stanął w drzwiach i trzymał wstążkę do włosów w ręce by Kamio mógł zrobić chłopcu warkoczyk.

- No już już - Kamio poprawił mu krawat, 
- Na co dzień po szkole możesz chodzić z poluźnionym krawatem ale dzisiaj kochanie musisz wytrzymać tak, - puścił mu oczko,
- Nie martw się ja tez będę mial krawat, widzisz? Tak jak tatuś - pogłaskał go po głowie.
Kamio  szybko się ubrał i po 30 minutach wyjechali na rozpoczęcie, na miejscu spotkali Coraline Josefa i Gabrysia.

wtorek, 6 listopada 2012

Nowe Życie 18


Rozdział 18


Angelo już biegł po schodach.
- Kamio co na śniadanie? - wpadł do kuchni a widząc Samuela z drewnianą łyżką w ręce stojącego przy kuchence, pisnął zachwycony i wskoczył mu na biodra, demon zaraz go złapał.
- Hej skarbie, głodny?
- Tatuś! Hihi tak, bardzo głodny, co jemy? Co dobrego zrobiłeś? 

Kamio nie wytrzymał i zaśmiał się głośno, widząc a tym bardziej słysząc zadowolenie chłopca.
- A nie mówiłem, - pokręcił głowa rozbawiony a Sam tylko uśmiechnął się delikatnie.
- No właśnie Sam co tam dla nas masz? Umieramy z głodu - podszedł do nich i potargał chłopcu włoski.

Chłopiec niezadowolony nadmuchał policzki
- Zostaw Kamio, to mój tatuś i nie będę się nim dzielił.
- O słyszałeś Kamio? Hah masz mnie dotykać - poklepał demona po ramieniu na co Angelo bardziej nadmuchał policzki i wyciągnął ręce do Kamio by to on go teraz trzymał.
- Zostaw tatusiu, to mój Kamio i nie będę się nim dzielił - przytulił się do demona i Samuel teraz już mając wolne ręce, nałożył im na talerze jajecznice.

Kamio spojrzał rozbawiony na Samuela.
- Ależ kochanie, mam rozumieć, że ja jestem twój i Samuel jest twój ale ja jego już nie i on mój tez nie?  Nie ładnie kotek, trzeba się dzielić - puścił mu oczko i wziął go na ręce delikatnie przytulając po chwili usiadł z nim przy stole sadzając go sobie na kolanach i zabrali się za jedzenie.

Hmmm temat do przemyślenia. Jedząc śniadanie zastanawiał się nad tym kto jest czyj
- Wy jesteście tylko moi, i nie będę się wami dzielił, no chyba że ewentualnie tak wami między sobą. Tatusiu pójdziesz ze mną do szkoły dzisiaj?

- No właśnie , chodź z nami, jakby co będziesz już wiedział gdzie jest pokój dyrektora jakby nasz kotek coś wywinął - demon puścił mu oczko i zaśmiał się kończąc śniadanie .
- Dobra, ja idę wziąć szybki prysznic i się ubrać, ty też się malutki szykuj - pogłaskał go po głowie po czym pobiegł na górę do pokoju.

- Ale ja jestem już gotowy... Pomogę sprzątać.- zebrał talerze ze stołu i Samuel zmywał a Angelo potem wszystko wycierał i chował w odpowiednie miejsca. Potem założył buty i Samuel zrobił mu warkoczyk i czekali na Kamio już przy drzwiach.
 Po chwili już wchodzili głównym wejściem do szkoły, Kamio już tu był więc mniej więcej wiedział, gdzie co jest.

W GABINECIE DYREKTORA:

- Dzień dobry - skinął Kamio mężczyźnie.
- Ah dzień dobry dzień dobry, wiec to jest Angelo tak ? - uśmiechnął się ciepło do chłopca.
- Musi pan podpisać jeszcze do której grupy chce należeć chłopiec, jak już wiesz,, - spojrzał na Angelo - zapewne twój opiekun ci mówił że klasy mamy podzielone na kilka grup :
- plastyczna, muzyczna, przedmioty ścisłe , przedmioty humanistyczne, oczywiście lekcje odbywają się tak samo, ale w każdy wtorek i czwartek każda grupa ma dodatkowe lekcje, z rysunku z gry na instrumentach i tak dalej, dlatego, chłopcze do jakiej grupy chciałbyś należeć?

Chłopiec w tym momencie był zachwycony, przeglądał plan sprawdzając co i gdzie i kiedy będzie się odbywać.
- Chce rysunek i skrzypce i pianino i teatr.- to co lubił najbardziej. Samuel był dumny, chłopiec miał talent i trzeba go rozwijać.
 
Mężczyzna uśmiechnął się zadowolony i skinął głową.
- A wiec grupa plastyczna i muzyczna, proszę podpisać - podsunął Kamio dokumenty które po chwili ten podpisał.
- Dobrze wszystko gotowe, - podał Kamio plan lekcji i mapę szkoły.
- Więc zobaczymy się za tydzień Angelo na rozpoczęciu roku - pożegnali się i teraz chodzili korytarzami szkoły pokazując dokładnie chłopcu co gdzie jest i pokazując jak to wygląda na mapie.
- I co kochanie? Jesteś zadowolony?

Chłopiec chodził po korytarzu starając się wszystko zapamiętać
- Ładnie tu jest. I Kamio, tatusiu, nie będziecie musieli odwiedzać dyrektora. Będę grzeczny... Przynajmniej się postaram. - dodał i ponieważ już go nóżki bolały wyciągnął ręce do Kamio. Samuel natomiast otwierał przed nimi drzwi.
- Niedługo muszę znikać, ale zanim to zrobię, najpierw chce żebyś w pewnym miejscu wybrał sobie prezent, i obiecuje będę na rozpoczęciu. - demon zabrał ich do dobrego sklepu muzycznego by mały mógł wybrać sobie skrzypce.
 
Kamio oczywiście od razu wziął go na ręce, nie mógł się nie uśmiechać, Angelo idzie do szkoły, to wspaniale. Nigdy nie sądził że kiedykolwiek znowu będzie mógł zobaczyć Mike'a, oczywiście pod inną postacią ale to dalej był on, do tego taki uroczy, teraz będzie mógł się przyglądać jak dorasta , był dumny z niego i to bardzo, podniósł się po tych wszystkich przeciwnościach losu, a Kamio i Samuel zawsze z nim będą.
- Uu prezent? Aż sam jestem ciekawy - gdy weszli do sklepu postawił go na ziemi, skinął z uznaniem głową. Skrzypce. To był wspaniały pomysł, Kamio uśmiechnął się do Sam'a.
- To co malutki? Wpadły ci już jakieś w oko?

Demon miał przynajmniej okazję widzieć jak chłopiec dorasta, może go poznać od początku, czyli coś czego nie mieli w tamtym życiu, czasu dla siebie. Angelo uczył się gry na skrzypcach już wcześniej. Podstawy miał opanowane i wiedział które skrzypce będą dla niego najlepsze. Sprawdzał ich barwę i staranne wykonanie i w końcu wybrał sobie odpowiedni instrument z czarnego drewna.
 
Kamio i Samuel spoglądali na chłopca zadowoleni, chłopiec był tak skupiony, że wyglądało to aż zabawnie, taki malutki chłopiec a tak skupiony na wyborze skrzypiec.
 - No kochanie, wybrałeś już? - podszedł do niego i objął go delikatnie kucając za nim .

Angelo trzymał te skrzypce i już nie chciał ich puszczać.
- Tak. Wybrałem... - pokazał mu instrument i potem spojrzał na tatusia oczami małego kotka.
- Mogę te, tatusiu?
- Oczywiście jeśli ci te odpowiadają. Są piękne - poszedł zaraz za nie zapłacić a chłopiec wciąż je trzymał i nie puszczał.

- No dobrze, to teraz wracamy do domu czy może macie ochotę na mały spacer? - uśmiechnął się Kamio, pogoda była wspaniała, chociaż już zbliżał się wrzesień dalej było pięknie i słonecznie .
Gdy wyszli, ze sklepu spojrzał na nich pytająco.
- To jak?

- Ja bardzo chętnie ale muszę wracać już do siebie. Będę w przyszłym tygodniu. No kochanie bądź grzeczny i słuchaj Kamio
demon mocno przytulił syna i odszedł
- Cześć tatusiu... Będę tęsknił... Kamio my możemy iść na spacer . - powiedział chłopiec.

 Pożegnali się i Kamio trzymając chłopca za rękę i poszli w stronę parku. Spojrzał na niego.
- Mój malutki kotek idzie do szkoły,, umrę ze zmartwienia, masz na siebie uważać kochanie - pogroził mu palcem wciąż się  uśmiechając.
- Na pewno poznasz ,mnóstwo przyjaciół, tylko pamiętaj, to, że ty będziesz grzeczny nie znaczy, że ktoś inny będzie, więc nie daj się im - po chwili wziął go na ręce i pocałował w czoło a w drugiej ręce niósł jego skrzypce.

- A będziesz mnie do szkoły odprowadzał i ze szkoły odbierał? - objął go mocno za szyję
- I będę grzeczny, uprzejmy dla dziewczyn i będę bronił Gabrysia i postaram się z nikim nie bić. A i będziesz ze mnie dumny... Nie przyniosę ci wstydu. Kupisz mi watę cukrową ? - powiedział chłopiec z uroczą minką. I jak mu tu niby odmówić? haha

- Oj kochanie, ja wiem , że będziesz grzeczny, jesteś taki uroczy i nigdy nie przyniesiesz mi wstydu - pocałował go w policzek.
- Wata cukrowa? Mhm jestem za, też chętnie zjem  - puścił mu oczko i mocno go trzymając podszedł do budki z watą cukrową. Po chwili już siedzieli na ławce jedząc watę.
- Mhm uwielbiam słodkości ..

poniedziałek, 5 listopada 2012

Kochani!!

Notka pojawi się jutro, jeszcze nie wiem z jakiego opka rozdział to będzie:)
No ale jak poczekacie do jutra do wieczora to się dowiecie:)
No nic, mam nadzieję, że was nie zawiodę i rozdziały będą wam się podobać:)
Bardzo mi zależy na waszej ocenie, jak i na samej obecności,,duchowej xD
Czytajcie, to także wiele, widząc ile wyświetleń miał dany rozdział, i widzę, że liczba się zwiększa... mam ochotę pisać dla was i pisać i nigdy nie przestawać ;3
Kocham was moje drogie czytelniczki... a może i czytelnicy? hihi ;3

Wasza Maru ;*** aww   *w*

środa, 31 października 2012

Nowe Życie 17


Rozdział 17 



Josef był w szoku na szczęście Coraline zadbała o to by nic nie mówił, by nie przeszkadzał i wysłuchał do końca Kamio. Przy okazji dowiedziała się nowej rzeczy.
- Więc wróci mu pamięć? Och to fantastycznie! Odzyskam syna... Gabryś będzie miał brata... Kochanie to cudowne prawda? - kobieta przytuliła się do męża który milczał cały blady. Niby ciężko mu było w to uwierzyć i pewnie nie uwierzy gdy na własne oczy się o tym nie przekona.
- Pamiętniki, Kamio masz pamiętniki Michaela? Pokaż je, może Josef uwierzy.
 
- Pamiętniki mam w swojej rezydencji musiałem je trzymać z dala od Angelo, ale, - wykonał jeden ruch nadgarstka a na stole pojawiło się kilka pamiętników.
- W tych znajdują się najważniejsze rzeczy, - podał pamiętniki Josefowi.
- Josef,, ,,tato, wiem że trudno w to  uwierzyć, ale ja naprawdę chce pomóc Angelo, wy musieliście się w końcu tego dowiedzieć, przecież nie mógłbym go trzymać z dala od was, gdy wróci mu pamięć, załamał by się - szepnął demon.
- Jak już mówiłem mamie, za żadne skarby nie wolno go wpuszczać do jego pokoju, ja od  dzisiaj będę podawał eliksiry by za szybko nie wróciła mu pamięć  - pokręcił głową i wyjaśnił.
- Inaczej Mike zostanie uwieziony w ciele 7- latka a to by było bardzo niebezpieczne i bardziej niż możliwe, Angelo by wpadł w depresje i zamknął się w sobie .. a tego nie chce, i myślę że wy także.

Josef wziął do ręki kilka pamiętników i otworzył je.
- To naprawdę nie możliwe... Demon i mój syn... Angelo to Michael? Och to straszne, nie można pozwolić by coś sobie teraz przypomniał - czytał te pamiętniki i naprawdę zaczynał w to wszystko wierzyć .
- Muszę się z tym chyba przespać. A co jeśli szybko odzyska pamięć?Co wtedy? Nasz syn w tym drobnym ciele dziecka... Kamio ty będziesz potrafił się nim zająć. Zawsze potrafiłeś - powiedział mężczyzna z ciepłym ale niewyraźnym uśmiechem.

- Spokojnie, na razie mam wszystko pod kontrolą - uśmiechnął się delikatnie,
- W sumie najbardziej bałem się rozmowy z tobą - pokręcił głową.
- Nie martw się, zajmę się nim, Samuel mi pomaga,to właśnie on przygotował  eliksiry - spojrzał na mamę i na tatę i czuł, że ogromny ciężar spadł mu z serca, nie chciał ich nigdy okłamywać ale musiał, sam się wiele razy zastanawiał, co by było gdyby nie spotkam Mike'a,.....jego życie wtedy nie miałoby sensu. Nie przejmował się tym, że się zmienił, że stał się strasznie uczuciowy , nie był już taki jak kiedyś zimny, władczy, chociaż to drugie zależy kiedy .
- Pójdę do chłopców, coś za cicho u nich, pewnie coś kombinują,- uśmiechnął się i poszedł do chłopców.

Michael nigdy nie narzekał na te zmiany jakie w demonie zaszły bo były to zmiany pozytywne, jak pisał w pamiętniku który właśnie Josef czytał, tylko jedno się nie zmieniło. Kamio w łóżku był bogiem panem i władcą, to czytając, odłożył pamiętnik. Chłopcy byli cicho bo grzecznie kolorowali zwierzęta które narysował im Isei.

Kamio miał nadzieję , że nie dostanie mu się zbyt duża bura za to o czym dowiedział się Josef a mianowicie o ich życiu seksualnym .Demon westchnął i usiadł obok chłopców.
- Oh ślicznie wam to wychodzi - pogłaskał obydwu po główce.
Musiał wymyślić jak podać chłopcu wieczorem eliksir, usiadł na skraju łóżka zamyślony, tyle się dzisiaj wydarzyło, a Kamio miał wiele spraw do przemyślenia.

Gabryś ładnie tak wypełniał kolorami zwierzęta ale Angelo to lepiej robił. W końcu Gabryś zrobił się strasznie zmęczony i padł a ciocia wzięła go na ręce.
- Kamio my będziemy się zbierać już ,mały musi się położyć.
- Dobranoc chłopcy - pożegnali się i wyszli a Angelo posprzątał po tej zabawie i poszedł się wykąpać.
 
Kamio podszedł do chłopca i wziął go na ręce gdy ten wyszedł z łazienki.
- Kochanie, trzeba było poczekać na mnie pomógłbym ci tu sprzątać, skoro już jesteś czyściutki, idź do swojego pokoju, - postawił go i po chwili wszedł do jego pokoju ze szklanką z czerwonym płynem, usiadł na skraju łóżka.
- Kochanie, proszę, wypij to - demon uśmiechnął się zachęcająco.
- Wiem że nie pachnie ani nie smakuje za dobrze, ale proszę zrób to dla mnie - pogłaskał go po głowie.

Angelo  ubrał się do snu oczywiście w koszulkę Kamio żeby w niej potem spać. Już gotowy był do snu gdy nagle Kamio podał mu to coś do wypicia. Nie pytał co to. Wiedział już że wszystko co Kamio robi i mu podaje, to wszystko jest dla jego dobra więc zamknął oczy i wypił wszystko.
- To nie było dobre... Chce buziaka i idziemy spać - mruknął cicho.

Kamio uśmiechnął się i pocałował go w obydwa policzki, w czoło a  na koniec w nosek.
- Dobrze, a teraz spać - rozebrał się do bielizny i wsunął się pod kołdrę przytulając chłopca. Bawił sie jego włoskami usmiechajac się.
- I jak się dzisiaj bawiłeś kochanie.? - spojrzał na niego.

Zaraz się mocno przytulił aż w końcu położył się na nim i przytulił policzek do jego piersi
- Było wspaniale i musimy kiedyś iść do tej kawiarni ale na coś innego niż galaretkę... Kamio spać mi się chce, pogłaszcz mnie jeszcze po plecach - powiedział sennie chłopiec.

Demon zaśmiał się i spojrzał na chłopca.
- Mój mały pieszczoch - błądził delikatnie dłońmi po pleckach malca.
- Śpij kochanie, jutro musimy rano wstać, musimy iść do szkoły ,wiesz, trochę papierów do podpisania - uśmiechnął się ciepło.
- No i oprowadzę cie trochę po szkole, byś się potem nie zgubił,,,, no nic, a teraz spać malutki - cmoknął go w nosek.

I chłopiec zasnął natychmiast. Jednak w nocy... Eliksir zaczął działać. Wszystkie wspomnienia powoli wracały by magia mogła je zamknąć gdzieś głęboko w jego świadomości. Chłopiec spał ale się obudził... Nie jako Angelo ale Michael. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą twarz ukochanego
- Kamio... - pocałował go w usta i uśmiechnął się, potem znów zasnął i rano nic z tej nocy nie pamiętał. Te wspomnienia zostały zakopane.
 
Demon nie spał całą noc zamartwiając się jak będzie działał ten eliksir, jednak nie spodziewał się czegoś takiego, słysząc głos Angelo, nie,, to nie on, to był Mike. Demon bał się nawet poruszyć, może mu się to śni? Jednak czując usta chłopca na swoich wiedział już że to nie był sen. Uchylił powieki wpatrując się w chłopca który ponownie spokojnie spał.
- Mike - szepnął Kamio.
- Mój kochany - objął go mocniej by z delikatnym uśmiechem na twarzy zasnąć, wiedział, że Mike w ciele 7 latka nie powinien tego robić ale domyślał się że Angelo się nie dowie. Oj będzie musiał poinformować Samuela o tym wydarzeniu.

Następnego dnia chłopiec obudził się wcześnie i podniósł się.
- Kamio... - na dzień dobry pocałował go w nos i wstał.
- Kamio mamy iść do szkoły obiecałeś... - przypomniał mu, nie pamiętał co działo się w nocy. Ubrał się i przyniósł wstążkę siadając na łóżku
- I zrobisz mi warkocz?

- Już kochanie, już wstaje - przekręcił się na bok i usiadł przeciągając się.
- Dzień dobry kochanie, jak spałeś? - spojrzał na niego, zastanawiając sie czy coś pamięta czy nie. Objął go i pocałował w policzek.
- Oczywiście że zrobię, a teraz choć, idziemy zjeść śniadanie potem masz ładnie umyć ząbki  i ładnie się ubierzemy i pójdziemy do szkoły - pogłaskał go po głowie i wziął go na ręce niosąc do kuchni.

Chłopiec zamachał w powietrzu nogami żeby Kamio go puścił.
- Najpierw ząbki, potem śniadanko. Zaraz wrócę - mądry chłopiec. Uciekł mu do łazienki by się przygotować do szkoły, umyć i ubrać. Tym czasem w kuchni robiło się śniadanie, znaczy się Samuel robił śniadanie bo wpadł sprawdzić jak im idzie.

Rozbawiony demon zszedł na dół a widząc Samuela przywitał się lekkim skinieniem głowy i uśmiechnął się delikatnie, jednak po chwili spoważniał.
- Nie wiem czy to ważne, ale gdy wczoraj dałem mu eliksir - spojrzal na niego uważnie.
- To przebudził się w nocy jako Mike, przez moment nie wiedziałem co robić ale to trwało kilka sekund a potem znowu  zasnął, wygląda na to, że nic z tego nie pamięta - oparł się o kant stołu i westchnął.
- Myślisz, że to dobrze? Że ma takie przebłyski a potem nagle mu to ulatuje? Może eliksir jest za mocny? - przeczesał włosy i spojrzał na starszego demona.

- No właśnie dlatego tu jestem. Chciałem wiedzieć jak na niego ten Eliksir zadziała.
przełożył jajka na talerz i teraz też chleb piekł na patelni
- Eliksir jest w sam raz. Tak miał działać, zbierać jego wspomnienia w jedną całość i zamknąć. Wczoraj pewnie nawet nie wiedział że już dawno nie żyje i jest w innym ciele. Trzeba tak zebrać i uporządkować jego wspomnienia. I wtedy istnieje szansa że nie zwariuje gdy wróci mu pamięć.- powiedział poniekąd spokojnie, ale sam także się martwił.
 
- To świetnie już się bałem, że coś jest nie tak - odetchnął z ulgą i uśmiechnął się.
- A poza tym dzięki za śniadanie, idziemy dzisiaj właśnie do szkoły muszę podpisać papiery i przy okazji oprowadzę go po niej - obrócił się słysząc tupot na schodach.
- To go zaskoczysz - pokręcił głową rozbawiony,