sobota, 11 sierpnia 2012

Kupiony 2


Oto kolejny rozdział, mam nadzieję, że nowe opowiadanie się wam podoba :)  Komentujcie ;3   


     ROZDZIAŁ 2  

   Nie sądził, że usłyszy aż takie wysokie ceny, widocznie licytowali sami bogacze, prychnął oburzony, spojrzał na tłum z odrazą i szarpnął się próbując wstać. Większości widowni się to spodobało, widząc, że chłopak się stawia, znaczy się że ma charakterek, a tresura dla nich to jeszcze większa zabawa. Usłyszał po dłuższej chwili 500 tysięcy dolarów ,zrobił wielkie oczy, mężczyzna był stary i łysy i do tego obleśny a chłopak widząc jego wzrok na swoim ciele aż wzdrygnął się. Tylko nie on myślał tylko nie on . Słychać było już dwukrotne uderzenia młotka, chłopak zrozpaczony i bezradny spuścił głowę, już miał usłyszeć trzecie uderzenie gdy  nagle z tłumu wyłonił się mężczyzna. Był przystojny, krótkie czarne włosy z grzywką, widać było że garnitur który miał był drogi, bardzo drogi a do tego widząc jak ludzie schodzą mu z drogi, przepuszczając go, dało chłopakowi do myślenia, że to musi być ktoś ważny.
  – milion dolarów – usłyszał chłopak i z szokiem spojrzał na mężczyznę, powiedział to cicho ale jego głos doskonale było słychać ,nikt nie śmiał nawet przebijać ceny widząc zimny wzrok mężczyzny.  Satori był dalej w szoku nie wiedział co robić,  mężczyzna był przystojny ale emanował dostojnością , był chłodny, samym spojrzeniem mógł zmrozić każdego. Chłopak właśnie tego wzroku przestraszył się najbardziej , nagle został podniesiony i rozwiązany, zamrugał kilka razy, był tak zdezorientowany, że nawet nie słyszał trzykrotnego uderzenia młotkiem, został sprzedany!! Gdy sobie to uświadomił cofnął się o krok ale ochroniarz chwycił go mocno za ramie na co chłopak skrzywił się z bólu , został poprowadzony za scenę ,a mężczyzna o stalowych oczach podążył za nimi, chłopak rozglądał się nerwowo na boki, był przerażony, nie chciał nigdzie iść. To znaczy chciał, chciał się stąd wydostać ale nie chciał iść z tym nieznajomym, gdy nagle się zatrzymali, nieznajomy uregulował „rachunek” za chłopca.  Dopiero gdy ochroniarz odszedł zostawiając ich samych mężczyzna w końcu spojrzał na chłopaka, który stał ze spuszczoną głową rozglądając się nerwowo. Mężczyzna zdjął marynarkę i zarzucił ją na ramiona chłopaka, który spiął się na ten gest i spojrzał wielkimi ,przerażonymi niebieskimi  oczami na nieznajomego. Nieznajomy nie mówił nic, ruszył przed siebie ciągnąc za sobą za rękę, który szarpał się ale uścisk mężczyzny był silny. Chłopak widząc, że są na ulicy Satori szarpał się próbując uciec ale jak widać mężczyzna miał zamiar trzymać go krotko. Zatrzymał się i spoliczkował chłopaka, który patrzył na niego zszokowany. Nieznajomy korzystając z tego wrzucił chłopaka na tylne siedzenie limuzyny, sam usiadł naprzeciwko niego. Chłopak chciał otworzyć drzwi ale nie mógł, spojrzał groźnie na mężczyznę, ten jednak zignorował ten wzrok i zaczął.   
– chyba dalej nie rozumiesz w jakiej jesteś sytuacji, jesteś moim niewolnikiem, kopiłem cie, - mężczyzna mówił cicho ale tak samo jak na sali jego głos był zimny i doskonale słyszalny. Chłopak wpatrywał się na niego wściekły, już chciał odpysknąć gdy znowu głos zabrał nieznajomy. 
- masz się zwracać do mnie per Panie – chłopak prychnął za co został obdarzony lodowatym spojrzeniem mężczyzny. 
- jeżeli nie będziesz posłuszny czekać cie będzie kara, jesteś moim osobistym niewolnikiem, będziesz spał na podłodze w moich komnatach, nie wychodzisz z pokoju sam, chyba że za moim pozwoleniem, czy to jasne? – mężczyzna odczekał chwile ale widząc, że chłopak nie zamierza odpowiedzieć chwycił go boleśnie  za dłonie i przyciągnął na swoją stronę, tak, że chłopak siedział mu na kolanach. Satori chciał się wyrwać ale po chwili zrezygnował i spojrzał groźnie na mężczyznę który ponowił pytanie. 
- pytam czy zrozumiano ? – dalej nie uzyskawszy odpowiedzi spoliczkował chłopaka a widząc w kącikach oczu chłopca łzy uśmiechnął się znikomo. 
- wiec jak ? zrozumieliśmy się ? – chłopak kiwnął tylko głową odwracając wzrok. 
– nie słyszę! – warknął mężczyzna na co chłopak zadrżał. 
– t,tak, -mruknął chłopak. 
- tak co? – spytał już spokojniej mężczyzna. 
– t,tak proszę Pana – szepnął cichutko pokonany chłopak. Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie  i pogłaskał go po głowie. 
– dobrze, grzeczny chłopiec, -Satori spuścił głowę zagryzając usto, dalej był wystraszony. 
- no już już, jak już mówiłem jeśli będziesz się słuchał i będziesz grzeczny to kary nie będzie , wiec pamiętaj, to co mówiłem  to wtedy będzie dobrze, - spojrzał na chłopaka po czym puścił go sadowiąc go obok siebie. Po 20 minutach dojechali na miejsce, chłopak teraz już nieco uspokojony spoglądał za okno nie mogąc się nadziwić widząc tak piękny dom. Nie to nie dom?! To pałac, istny cud, chłopak spojrzał niepewnie na mężczyznę. 
- a teraz, jeśli będziesz grzeczny, będziesz mógł wysiąść sam z samochodu to jak będzie ? – spojrzał na swojego nowego podwładnego. 
– b,będę grzeczny. - po chwili jednak poprawił się i dodał.  - p,proszę pana – odwrócił wzrok.
- wiec dobrze, - wysiedli z samochodu, chłopak szedł grzecznie obok mężczyzny rozglądając się zainteresowany , gdy nagle otworzyły się drzwi, a widząc służbę speszył się i ze spuszczoną głową wszedł do środka.  Mężczyzna wydał kilka rozkazów. 
– weźmiecie chłopaka , wykąpcie go i nakarmcie potem przyprowadźcie do moich komnat,- chłopak spojrzał na mężczyznę przerażony, trochę się krępował służby, w ogóle nie wiedział co robić już wolał zostać z nieznajomym. Mężczyzna podszedł do niego i położył dłoń na jego głowie.  – idź malutki , -szepnął uśmiechając się znikomo tak żeby tylko chłopak to widział. 
- nie bój się oni są niegroźni, to jak? Będziesz grzecznym chłopcem? – przeczesał palcami włosy chłopaka. 
– t,tak proszę pana – szepnął i zerknął na niego nieco uspokojony, poszedł za służbą. Wykąpali go, pierwszy raz ktoś go mył, w ogóle ktoś go pierwszy raz dotykał, nawet jeśli to było mycie. Po chwili był już prowadzony do komnat nieznajomego, dalej nie wiedział jak ten się nazywa, ale to nie to było teraz ważne. Został wepchnięty do pokoju a drzwi się za nim zamknęły, wystraszony zaczął się rozglądać. 
- siadaj – usłyszał głos mężczyzny, niepewnie Satori podszedł i usiadł na skraju łóżka zerkając na niego niepewnie.  – nie bój się – powiedział szarooki. 
- byleś grzeczny wiec dzisiaj możesz spać ze mną – podszedł i usiadł obok chłopaka. 
- s,spać ? Z panem? – szepnął cicho wystraszony.  – a,ale, - zająknął się. 
– spokojnie, powiedziałem spać , nie będę cie dzisiaj męczył, a teraz trzymaj – podał mu koszulkę w której miał spać. 
– i kładź się spać, o reszcie porozmawiamy jutro rano - chłopak skinął głową i posłusznie zdjął szlafrok pod którym miał już bokserki i założył koszulkę, wsunął się pod kołdrę i prawie cały zakrył się kołdrą i zerknął na niego. 
– A,,anno, dziękuje panu – szepnął sennie chłopak i obrócił się zawstydzony na drugi bok zasypiając. Pomimo strachu, zasnął prawię od razu. Ten dzień wykończył go psychicznie i fizycznie. 

piątek, 10 sierpnia 2012

Kupiony 1


Jak już wspominałam, oto nowe opko, niestety ja już wiem jak się potoczy i skończy, więc nie mogę obiecać wam kiedy będziecie chcieli sceny łóżkowe, bo z góry już wszystko ustalone xD
Mam nadzieję, że za bardzo mnie nie zlinczujecie ;3
To opowiadanie także niezbyt długie, bo ma 10 rozdziałów...
Miłego czytania, i nie zapomnijcie komentować ;3




Rozdział 1


Satori siedział w klatce, tak właśnie w klatce, został porwany. No cóż było tu wielu takich jak on, wszyscy bezdomni, sami młodzi chłopcy od 13 do 16 roku życia. Skulił się, nie wiedział, że jeszcze istnieje coś takiego jak handel ludźmi, słyszał, że dziś wieczorem ma być licytacja. Rozejrzał się po otoczeniu, próbował się uwolnić ale za nic nie mógł otworzyć klatki.
Spojrzał na chłopca który był w klatce obok, był starszy od niego i był też mocno pobity, Satori wystraszył się nie na żarty. Po chwili usłyszał brzęk otwieranych drzwi i spojrzał w tamtą stronę. Stał w nich mężczyzna który go porwał. Chłopiec spojrzał na niego groźnie na co ten tylko się uśmiechnął,  przyniesiono im jedzenie. No cóż, kromka chleba i szklanka wody, jak w wiezieniu  pomyślał chłopak ,ale w sumie więcej niż by miał na ulicy. Jadł powoli gdy nagle po kolei byli brani i wyprowadzani. Chłopiec siedział wystraszony, nie wiedział co się dzieje, okazało się że zabierano ich pod prysznice i dawano parę slipek albo bokserek na dzisiejszą licytacje. Satori nie mógł znieść wzroku mężczyzn którzy go pilnowali gdy się mył , słyszał cały czas uwagi, że chętnie by go przelecieli, a gdy prowadzili go z powrotem do klatki klepali go po tyłku. Zły Satori warknął i spojrzał na nich groźnie, na co ci tylko się zaśmiali, chłopak wiedział że teraz nie ma szans na ucieczkę ,było ich trzech i byli bardzo silni, westchnął i dał się zamknąć w klatce ale dalej piorunował ich wzrokiem, to jedyna rzecz jaką mógł robić, tak naprawdę był przerażony , w końcu za parę godzin zostanie wystawiony na licytacje i sprzedany. A jak trafie na jakiegoś obleśnego starego gościa? Albo starą babę ? myślał gorączkowo. Jedyne co mógł jeszcze robić to czekać, wiedział że i tak nic już nie zrobi wiec postanowił się zdrzemnąć. Po 3 h w końcu nastał wieczór i zostali wszyscy wyprowadzeni na scenę a najgorsze było to, że mieli na sobie tylko bieliznę. Zarumieniony i zły zaczął się szarpać próbując wyrwać się jednemu z ochroniarzy, nie interesował go to, że tłum ludzi patrzy z zainteresowaniem, myślał tylko o jednym by się stad wydostać, ale nie było mu to dane. Mężczyzna spoliczkował go i związał mu dłonie do tylu zmuszając go by kleknął na środku sceny ze spuszczoną głową. Licytacja się rozpoczęła.

Zakochany 8 - Koniec


Przepraszam, że tak późno.. proszę nie bić biednej Maru ;3
Bianca ty mała gaduło haha xD
Nie wolno nu nu nu ,,,
Ale to prawda, mam chyba, z 6 opowiadań już ukończonych które będę wstawiać ;3
Wiem, że moja kochana Bianca czeka na nowy rozdział "Poznać Prawdę" albo " Zagubiony w czasie".
Większość z was jeszcze nie zna tych opowiadań ale na pewno niedługo będziecie mogli je przeczytać :)
A teraz czytajcie i zaraz wstawiam pierwszy rozdział, albo dwa kolejnego opowiadania <3

PS: Komentujcie ;3



ROZDZIAŁ 8




Dni mijały im spokojnie , nie byli ponownie atakowani przez nikogo i Alan miał nadzieje, że taki stan rzeczy się nie zmieni. Z dnia na dzień nie mógł się nadziwić jak wiele radości wniósł do jego domu ten uroczy  i trzeba dodać koszący malec. Nie trzeba się domyślać, że po tym wszystkim jednak doszli do ostatecznego porozumienia i są parą. Jednak od miesiąca Arai gdy tylko Alan pragnie czegoś więcej, baaa więcej, gdy chce go całego teraz! już! zaraz! Chłopak przerywa mu i mówi, że nie , nie dając żadnego wyjaśnienia. Wampir chodził nabuzowany od rana, co się próbował zbliżyć do chłopca to ten go odtrącał,nie rozumiał dlaczego, przecież już raz spali ze sobą, a do tego Arai ciągle gdzieś wychodził i wracał późno, Alan coraz bardziej zdenerwowany , w końcu postanowił się dowiedzieć co tu się dzieje .Gdy Arai wchodził po cichu do domu napotkał spojrzenie wampira.
– h,hey – uśmiechnął się niepewnie chłopak.
- hey? Żadne hey, nie jest mi potrzebne, tylko wyjaśnienia!!! Nie dasz się do siebie zbliżyć, wychodzisz na całe dnie i wracasz bardzo późno – spojrzał ostro na chłopca na co ten spuścił głowę zagryzając usto.
- albo powiesz mi co się dzieje albo skończy się twoje wychodzenie! – spojrzał na Arai’ego wyczekująco.
- a,ale Alan – szepnął cicho Arai.
- j,ja, nie mogę ci powiedzieć – spojrzał na niego hardo.
- a poza tym to nie twoja sprawa co robię – mruknął i chcąc pójść na górę wyminął go ale wampir chwycił go za łokieć i przyszpilił do ściany.
- mów ,natychmiast!! - warknął już bardzo zły. Arai spojrzał na niego błagalnie.
- j,ja.... wszystko zepsujesz!! – nadął policzki robiąc smutną minkę na co wampir wstrzymał oddech, nienawidził widzieć takiego chłopca ,wolał widzieć jak się uśmiecha.
- kochanie – szepnął wampir.
– ja się po prostu martwię, wiem, że mnie nie zdradzasz, czuje to, inaczej miałbyś inny zapach na sobie ,ale po prostu,,, - wampir nie dokończył.
– po prostu daj mi spokój!! – krzyknął Arai i wyrwał się biegnąc na górę.
– po prostu mi nie ufasz – krzyknął chłopiec i zamknął się w pokoju plącząc w poduszkę, chciał dobrze, to miała być niespodzianka, dlatego wracał  tak późno bo zatrudnił się na pół etatu do pracy w lodziarni , chciał zarobić sam na prezent, bo niedługo wypadały urodziny Alana. Nie wiedział ile tak siedział ale nie miał zamiaru wychodzić z pokoju, był zły na wampira, no cóż, nie dziwił mu się trochę, też czuł by się opuszczony i urażony gdyby wampir zrobił coś takiego. Ale on nie mógł mu powiedzieć, to ma być niespodzianka a nie dał się dotykać bo chciał mu się ponownie oddać w jego urodziny. Tuląc do siebie poduszkę usłyszał pukanie do drzwi.
– idź sobie – szepnął chłopak ocierając szybko oczy,ale wampir nie posłuchał i wszedł do środka, widząc, że ten płakał podszedł i mocno go przytulił ,chłopak chciał się wyrwać ale jak zawsze gdy tylko Alan brał go w ramiona nie chciał żeby go puszczał, sam się w niego wtulił plącząc cicho.
– cii już dobrze kochanie, przepraszam, nie będę już o to pytał, sam mi powiesz gdy będziesz chciał ale proszę nie bądź już smutny - Arai zerknął na niego pociągając noskiem.
– hm,,hmm,-skinął delikatnie głową.
– w,,wiec mogę wychodzić?-szepnął na co wampir skinął głową.
– d,dziękuje, to naprawdę nic złego –szepnął chłopak, 
- j,ja, - postanowił, że polowe mu powie.
– b,bo ja pracuje - szepnął cicho zerkając na niego.
– j,jak to pracujesz? Przecież ja cie utrzymuje wiec nie musisz – zdziwił się wampir.
– n,nie rozumiesz? Ja chce pracować, a poza tym sam się przekonasz dlaczego już za kilka dni – uśmiechnął się wesoło na co wampir zamrugał zdziwiony.
– n,no dobrze, nie wiem co ty kombinujesz –pokręcił głową.
- ale coś czuje, że i tak z tego nie zrezygnujesz- zaśmiał się wampir.
- oczywiście że nie – uśmiechnął się zadowolony chłopak i musnął usta wampira po czym wstał i poszedł do  łazienki.
- idę się wykąpać a potem spać, jutro mam na rano – uśmiechnął się i zniknął w łazience.


W dniu urodzin Alan'a ,Arai kazał mu robić dużo rzeczy, zwłaszcza poza domem , no cóż nie zarobił dużo, ale kupił wisiorek, podwójny z dwoma sercami z wygrawerowanymi ich imionami, on będzie miał imię Alana a wampir wisiorek z imieniem chłopaka, miał nadzieje, że prezent mu się spodoba, do tego przygotował kolacje .

Wampir chodził po mieście za rzeczami które kazał mu kupić chłopak, nie rozumiał po co?! Gdy wrócił do domu światła były pogaszone .
– kochanie? – wszedł w głąb domu a widząc zarumienionego chłopaka przy stole w salonie na którym paliły się dwie świece zaniemówił. Odłożył zakupy i podszedł do niego.
– w,wszystkiego najlepszego z okazji urodzin – szepnął nieśmiało chłopak na co wampir zaśmiał się, zupełnie o tym zapomniał ,objął chłopca w pasie i pocałował.
- dziękuje kochanie to najlepsze urodziny w całym moim życiu – Arai ucieszył się słysząc to po czym wyciągnął zza siebie małą paczuszkę. Alan spojrzał na niego i otworzył pudełko a widząc wisiorek z imieniem chłopca spojrzał na niego .
– jesteś cudowny, - od razu zapiął wisiorek a Arai wyjął spod koszulki swój.
- j,ja też mam, z twoim imieniem – uśmiechnął się ciesząc się, że prezent mu się spodobał.
- a teraz siadaj, - chłopak wskazał na krzesło ale wampir wziął go na ręce i pocałował namiętnie, Arai objął go za szyje odwzajemniając jego pocałunek. Tęsknił za jego dotykiem ale warto było czekać, czuł, że dzisiaj będzie najpiękniejszy dzień w jego życiu.
– Alan – szepnął chłopak uśmiechając się wesoło.
- kolacja czeka - rozbawiony chłopiec przypomniał o posiłku do którego po chwili zasiedli. Było późno gdy skończyli posiłek ,przynajmniej kolacje bo noc na tym nie miała się skończyć.
 Alan zaniósł chłopaka do sypialni ,kładąc go ostrożnie na łózko i usiadł na jego biodrach pochylając się nad nim i składając delikatnie pocałunki na jego twarzy. Powoli niespiesznie pozbawiali się nawzajem ubrań. Alan na nowo badał ciało kochanka pieszcząc go delikatnie i z czułością, chciał przedłużyć tę chwile jak najdłużej, gdy widział chłopaka wijącego się pod nim z rozkoszy nie mógł się powstrzymać by się nie uśmiechnąć, tej nocy kochali się nie raz , nie da się zliczyć, byli tak pochłonięci sobą, że nie zadawali sobie trudu żeby liczyć. Arai powoli zasypiając szepnął wampirowi na ucho coś, na co ten tylko uśmiechnął się szczęśliwy i odpowiedział.
- ja ciebie też kochanie, najmocniej na świecie, - i zasnęli wtuleni w siebie szczęśliwi i zaspokojeni. Nie ważne, że w ich życiu będą trudne dni ,w każdym związku się one zdarzają ale wiedzieli także, że ich miłość zwycięży wszystko i że już zawsze będą razem.


KONIEC.

piątek, 3 sierpnia 2012

Zakochany 7


A oto rozdział 7, jest to przedostatni rozdział tego opowiadania, ale na koniec musicie poczekać aż wrócę ;3
Awww xD Tak wiem jestem okropna;3
Będę za wami tęskniła, samej mi smutno, że tyle mnie nie będzie i nie będę mogła wstawić kolejnego rozdziału.
Kolejne opko też musi poczekać do 7 sierpnia xD

Czytajcie więc powoli xD I nie  zapomnijcie o mnie,, ;33




ROZDZIAŁ 7



Alan siedział przy chłopaku już trzeci dzień. Chłopak od ostatniego stracenia przytomności nie obudził się jeszcze, wampir bardzo się martwił nie wiedział co robić, Arai miał straszną gorączkę której za nic nie mógł zbić. Stracił również sporo krwi, Kouro może i zatamował i uleczył jego rany ale i tak strata krwi była duża . Arai kręcił się ,a nawet rzucał się po łóżku, Alan, w końcu postanowił odwiedzić swojego starego przyjaciela.

A był to ponad tysiącletni wampir ,Alan nie myśląc długo, za bardzo się martwił o chłopaka, nie chciał żeby ten zginał, a zmieniać też go nie chciał, szybko przeniósł się do posiadłości Nicolasa, bez wstępów wpadł do jego gabinetu.
 – Nick musisz mi pomoc teraz, natychmiast!! - Nicolas spojrzał na przybysza i uśmiechnął się znikomo.
- Alan, miło cie widzieć, wiec jak słyszę masz kłopot, słucham ,- skrzyżował dłonie na piersi przyglądając się młodszemu wampirowi.
- mój partner jest ciężko chory, stracił też dużo krwi, - zrobił krotka przerwę.
 – Kouro go porwał, ale udało mi się go odbić,- Nick jak tylko usłyszał to imię westchnął.
– czy on się nigdy nie zmieni? – pokręcił głową.
- no dobrze, ruszajmy, pomogę ci, -po chwili przenieśli się do rezydencji Alana. Gdy tylko weszli do sypialni , i widząc rzucającego się chłopaka na łóżku Alan rzucił się do przodu chcąc go uspokoić ale  Nick zatrzymał go.
– ja się nim zajmę, a ty lepiej wyjdź, - widząc, że Alan chce coś powiedzieć uciszył go gestem dłoni.
 – spokojnie , ze mną nic mu nie grozi i nie bój się, nie zmienię go bez twojej zgody i jeżeli nie zajdzie taka potrzeba – Alan ugłaskany wyszedł z pokoju i usiadł na kanapie w salonie.
 Mijały minuty, godziny, a Nick nie wychodził z sypialni, Alan nie wytrzymał, chodził po salonie wydeptując dziurę w podłodze .Po 5 godzinach z pokoju w końcu wyłonił się Nicolas, Alan od razu do niego podszedł.
– spokojnie Alanie, wszystko będzie dobrze, jak mówiłeś był bardzo slaby,powinien obudzić się najpóźniej za dwa dni, idź, powinieneś być przy nim ,zmieniaj mu co jakiś czas okłady, gorączka spadła ale dalej ma stan podgorączkowy, teraz już z łatwością ją zbijesz,, - uśmiechnął się i położył dłoń na ramieniu młodszego wampira.
- bardzo ci dziękuje , jestem twoim dłużnikiem – odetchnął Alan i uśmiechnął się
– a co do twojego partnera, uroczy – puścił mu oczko,
- dbaj o niego, a teraz jeśli wybaczysz, pójdę już, odwiedzaj mnie częściej Alanie, razem ze swoim partnerem – zaśmiał się.
– bardzo chętnie, i jeszcze raz bardzo dziękuje – wymienili jeszcze kilka uprzejmości i Nicolas wrócił do swojej rezydencji. Alan od razu popędził do sypialni ,czuwał przy chłopaku kolejna noc, ale jego organizm też potrzebował odpoczynku, zasnął  wiec na podłodze z głową na łóżku i ściskając delikatnie dłoń chłopaka.

Arai obudził się późnym rankiem, przetarł oczy ale nie wstawał , czul się słabo, spojrzał na wampira śpiącego przy nim i mimowolnie się uśmiechnął ,zmusił się do podniesienia się i pochylił się nad nim całując w policzek. Wampir czując coś na policzku uchylił powieki a widząc uśmiechniętą twarz Araie’go poderwał się i mocno go przytulił.
- nigdy więcej mi tego nie rób, proszę ,obiecaj, że nigdy mi tego nie zrobisz,, nawet nie wiesz jak się o ciebie bałem, już myślałem, że  - potrząsnął głową.
– ciesze się że się obudziłeś ,-przytulił go mocniej . Arai posmutniał i mocno się w niego wtulił.
 – p,przepraszam, j,ja też się bałem, tak bardzo się bałem, m,myślałem że on coś ci zrobił – Arai zaczął cicho płakać ,zaciskając dłonie na koszulce wampira.
– przepraszam – szepnął ponownie.
- już ciii malutki, już wszystko dobrze nigdy już nie pozwolę cie skrzywdzić, już nigdy więcej,,
- A teraz kładź się – ułożył go z powrotem na łóżku.
– leż i odpoczywaj, zaraz przyniosę ci coś do zjedzenia, - cmoknął go w czoło i wyszedł z sypialni. Arai grzecznie położył się i czekał na powrót Alana. Wampir wrócił po 20 minutach z tacą ze śniadaniem.
- no kochaniutki pora na śniadanie,- postawił tace na stoliku i pomógł mu usiąść .
- dziękuje – uśmiechnął się Arai, za wszystko – uniósł się delikatnie i musnął delikatnie usta wampira lekko się rumieniąc.
– dziękuje. - Wampir uśmiechnął się delikatnie i pogłaskał go po policzku.
– no jedz jedz, a potem masz dalej odpoczywać zrozumiano? –zaśmiał się , bardzo się cieszył, że chłopakowi nic nie jest .Po śniadaniu chłopak poszedł spać, tak samo zrobił wampir, był wycieńczony. Położył się obok Araie’go przytulając go do siebie .

Zakochany 6


Tadam,,, kolejny rozdzialik i za chwilę jeszcze jeden, ostatni już,
Mam nadzieję, że pod każdym dodanym dzisiaj rozdziałem zobaczę komentarzyki,, byłoby miło xD
 




ROZDZIAŁ 6



Arai siedział w salonie na kanapie , obejmował kolana ramionami, Alan wyszedł mówiąc, że ma coś do załatwienia ,ale nie było go dobrych parę godzin ,westchnął cicho, czyżby znowu miał przed nim jakaś tajemnice? Posmutniał,miał nadzieje, że się myli i że Alan niedługo wróci, Nagle rozległ się huk, otwieranych drzwi które aż uderzyły o ścianę, chłopak zerwał się z kanapy chcąc sprawdzić, co się stało, myślał, że to Alan,ale widząc nieznajomego cofnął się o krok.
- k,kim pan jest, p,proszę stad wyjść natychmiast, b,,bo, -zająknął się chłopak.
- zadzwonię na policje,- nieznajomy zrobił krok w stronę chłopca na co ten rzucił się w stronę telefonu ale nie zdążył, nieznajomy chwycił go i przygwoździł do podłogi .Arai zaczął się szarpać i krzyczeć, był tak przerażony że krzyknął nawet imię Alana na co nieznajomy się zaśmiał.
- on ci nie pomoże,-szepnął zimno.
- teraz, będziesz należał do mnie – wampir nie mówiąc nic więcej pochylił się i przytrzymując mocno chłopaka wbił kły w jego szyje. Arai krzyknął zaskoczony a tym bardziej z bólu, nieznajomy nie był tak delikatny jak Alan, po jego policzkach popłynęły łzy.
 – z,zostaw,- szepnął czując, że robi mu się słabo , jego opór słabł, po chwili stracił przytomność. Nieznajomy wziął go na ręce i już miał wychodzić z domu, gdy Alan wpadł do mieszkania, był cały we krwi, także własnej,
- zostaw go Kouro – warknął podchodząc do niego.
- jeszcze jeden krok a go zabije,, - uśmiechnął się złowrogo Kouro przykładając szpony do szyi chłopca .Alan bojąc się o chłopca przystanął.
- oddaj go, a być może cie oszczędzę – warknął Alan. Drugi wampir zaśmiał się
– nie rozśmieszaj mnie  i lepiej odejdź, ten mały teraz należy do mnie, jeśli podążysz za mną, mały zginie – powiedział obojętnie i ruszył w stronę wyjścia. Alan zacisnął dłonie w pieści w geście bezradności.

Arai obudził się w obcym dla niego miejscu, leżał związany na łóżku, szarpnął się chcąc się uwolnić ale tylko tym podrażnił sobie nadgarstki.
- widzę, że się obudziłeś, to dobrze, - podszedł do niego Kouro,
- teraz należysz do mnie, -uśmiechnął się szyderczo, na co chłopak wystraszony chciał się odsunąć ale był taki slaby.
- jestem od dziś twoim panem masz być mi posłuszny jeśli nie, będę cie torturował , ja nie będę taki miły ja twój Alan, nie zawaham się cie zabić .-warknął na co chłopak zadrżał, postanowił, że na razie będzie grzeczny a gdy tylko nadarzy się okazja ucieknie stad,
- d,dobrze –szepnął odwracając wzrok. Wampir skinął głową.
- grzeczny chłopiec, -powiedział siadając na nim okrakiem, chłopak przeraził się nie na żarty, czy on chce mnie zgwałcić ? Pomyślał ,spojrzał na niego wystraszony a Kouro tylko uśmiechnął się wrogo, przejechał pazurem po koszulce chłopca rozrywając ją i tym samym zostawiając krwawy ślad na torsie i brzuchu chłopaka który wrzasnął z bólu, wampir pochylił się i zaczął zlizywać krew .

Tymczasem Alan szamotał się po salonie zastanawiając się jak odbić chłopca i zabić Kouro, byli oni kiedyś najlepszymi przyjaciółmi, to właśnie Kouro zmienił go w  wampira, był od niego o 200 lat starszy, i silniejszy wiec tak łatwo nie będzie, miał nadzieje że Arai to przeżyje .

Kouro zlizywał krew z ciała Arai’ego tworząc co rusz nowe rany , Arai w pewnym momencie nie wytrzymał utraty krwi i zemdlał ,ale wampir  nie przejmował się tym spijał krew z ciała chłopaka .Gdy mu się to znudziło zaczął goić jego rany, nie interesowała go śmierć chłopaka, miał taką słodką krew, nie odda go nikomu.
Gdy Arai obudził się ponownie było już ciemno, usiadł na łóżku rozglądając się ,nie był związany ,odetchnął z ulga i pomału wstał. Kręciło mu się w głowie, ale musiał stąd uciec, chciał wrócić do Alana, a właśnie ,dlaczego Alan go nie ocalił,?? Co takiego się stało? Miał nadzieje, że nic złego mu się nie stało. Otworzył drzwi wyglądając na korytarz, na paluszkach zszedł na dół szukając wyjścia, słyszał krzyki na dole, zajrzał przez dziurkę od klucza do jednego z pokoi. Koura właśnie rozszarpywał a raczej torturował jakąś kobietę spijając tak samo jak z niego krew . Odetchnął z ulga ,miał szanse póki wampir był zajęty.Skierował się do drzwi otworzył je i wybiegł ,nie oglądał się za siebie po prostu biegł przed siebie jednak był zbyt osłabiony po kilku minutach zatrzymał się czując zawroty głowy, jednak nie poddając się zaczął iść przed siebie znał tą dzielnice był jakiś kilometr od domu, małymi kroczkami próbował dotrzeć do domu ,był już prawie przed domem gdy usłyszał szyderczy głos.
– tu jesteś malutki, za tą zniewagę, będziesz błagał o śmierć – warknął łapiąc chłopaka za szyje  i podnosząc do góry. Arai zaczął się dusić. Szamotał się, gdy nagle coś odrzuciło Kouro a chłopak upadł na ziemie.Ostatnie co zobaczył zanim stracił przytomność był Alan który rzucił się na  Kouro ,potem nastała ciemność.

Zakochany 5


Drugi obiecany rozdział, jeszcze 2 xD
A już dzisiaj za parę godzin muszę wstać haha a przecież wcale nie śpie xD

PS: nie no Maru wymiata xD Jak można pomylić 3 sierpnia z 3 marca, - moje info kilka dni temu haha xD
Nie no nic,, czytajcie i komentujcie ;3






ROZDZIAŁ 5


Gdy Arai obudził się rano,przetarł oczy i rozejrzał się ,spojrzał na miejsce obok siebie, było zimne i nie ruszone, żadnego wgniecenia na poduszce. Czyżby Alan nie spał dzisiaj tutaj? Szybko ubrał się i zbiegł na dół do salonu, gdzie siedział w fotelu wampir .
Arai zerknął na niego podejrzliwie.
– nie spałeś dzisiaj w sypialni – szepnął.
- dlaczego ?- chłopak spojrzał na niego pytająco.
– wybacz malutki, zaczytałem się i zasnąłem na kanapie – skłamał,no cóż wampiry były wspaniałymi aktorami, umieli kłamać.
- a,aha,, -Arai uśmiechnął się zawstydzony, po czym wołając że idzie coś zjeść wpadł do kuchni. 
Wampir westchnął cicho, nie chciał go okłamywać, ale nie mógł mu tego powiedzieć, przynajmniej nie teraz. Ale musiał przyznać, że polowanie za dużo nie dało, krew chłopca pachniała wspaniale, czuł jak krąży w jego żyłach ,tym bardziej gdy się kochali czuł jej szybszy przepływ. Przymknął oczy walcząc z chęcią rzucenia się na chłopaka. Arai cały dzień chodził  zastanawiając się co takiego się stało ,Alan dzisiaj nie był sobą, nie dość, że ani razu go nie dotknął, to zawsze jak przechodził obok niego to uciekał, nie patrzył na niego. W końcu chłopak się zdenerwował i wparował do swojego pokoju trzaskając drzwiami ,tego już za wiele pomyślał,
- żeby mnie tak ignorować phi - mruknął obrażony . Po chwili usłyszał ciche pukanie a potem w drzwiach stanął Alan.
- czego chcesz ? – warknął chłopiec nie patrząc na niego ,zagryzł wargę, było mu przykro, że wampir go unika,chciał się do niego przytulic teraz !! Już ! Natychmiast,.,! Zerknął na niego dalej obrażony.
 – co się stało malutki ? –spytał wampir ,ale nie podszedł dalej stał w drzwiach ale teraz przynajmniej spojrzał na niego,. No to mamy postęp pomyślał chłopak.
- co się stało? ! Ty mi powiedz co się stało!!! -krzyknął zły.
- cały dzień mnie unikasz, jak chce zagadać to mnie ignorujesz, nie patrzysz na mnie, i,, i ani razu mnie nie dotknąłeś –szepnął zawstydzony.
 – jeżeli żałujesz te,,tego co się stało po prostu powiedz  - szepnął po czym zaczął cicho płakać chowając twarz w poduszkę.
- i,idź sobie – mruknął pociągając noskiem . Wampir westchnął, nie wiedział że chłopak to aż tak odbierze, powoli zbliżył się i usiadł na skraju łózka.
- no cóż, należą ci się wyjaśnienia – i opowiedział chłopakowi o tym jak się powstrzymywał od picia jego krwi o polowaniu i o tymże unikał go bo za bardzo pragnie jego krwi a boi się, że zrobi mu krzywdę .Arai po wysłuchaniu wampira z płaczem przytulił się do niego.
– m,mogłeś mi od razu powiedzieć – pochlipywał cicho ,spojrzał w jego oczy.
- wiec napij się, napij się mojej krwi – szepnął.
– nie chce żebyś znowu trzymał się ode mnie z daleka – posmutniał .
- nie mogę – pokręcił głową.
- malutki, nie mogę, mogę cie zabić,, -chłopak tylko wzruszył ramionami.
– ufam ci, wiem że powstrzymasz się w odpowiednim momencie –zerknął na niego.
- wiec proszę,nie powstrzymuj się – Wampir długo rozmyślał o tym a widząc smutny wzrok chłopca coś się w nim przełamało,
-dobrze, połóż się na łóżku, po tym wszystkim może zakręcić ci się w głowie – Arai posłusznie położył się zerkając na niego, Alan usiadł na nim okrakiem pochylając się nad nim, chłopiec przymykając oczy objął wampira za szyje a sam odrzucił głowę do tylu. Alan widząc to aż wciągnął głośno powietrze, widok chłopaka takiego uległego pobudzał jego wyobraźnie i nie tylko wyobraźnie .Alan przylgnął ustami do szyi chłopaka chcąc by ten się rozluźnił, całował ja ,ssał i skubał delikatnie zębami, po chwili gdy chłopak wzdychał cicho z przyjemności, wbił się w jego szyje. Arai otworzył szeroko oczy po czym je zamknął ,mocniej obejmując go za szyje, samo ugryzienie bolało, ale gdy wampir pił już jego krew, to uczucie było dziwne, nie niemile, nawet przyjemne, ale dziwne, nie dało się tego opisać, powoli zaczął czuć się słabo, miał mroczki przed oczami, jego uścisk ramion na szyi wampira zelżał, a jego powieki zaczęły mu same opadać, w tej właśnie chwili Alan oderwał się od chłopaka. Alan miał czerwone oczy, wydłużone kły i usta całe we krwi, jego krwi, ale Arai nie mógł tego zobaczyć ,stracił przytomność.

Gdy Arai otworzył oczy przez moment nie mógł sobie przypomnieć co się stało, jednak po chwili wspomnienia wróciły ,chłopak dotknął dłonią miejsca ugryzienia, ale nic tam nie było, nawet zadrapania, zdziwiony, chciał usiąść i iść porozmawiać z Alanem ale gdy tylko się uniósł zaraz opadł z powrotem na poduszki, czuł się taki słaby. To był sen ? pomyślał wpatrując się w sufit,
 - n,nie , to nie był sen, na pewno nie – szepnął kręcąc głową .Po chwili do pokoju wszedł wampir ze szklanka wody,
 - obudziłeś się – szepnął niby obojętnie ale chłopak widział w jego oczach, że ten się martwił .Arai skinął delikatnie głową.
- n,nie mogę wstać – poskarżył się.
– k,kręci mi się w głowie - szepnął.
– to normalne, straciłeś dużo krwi – podszedł i pomógł mu usiąść podając mu szklankę z woda .Arai z wdzięcznością przyjąć wodę, czuł przyjemny chłód rozlewający się po jego gardle i przymknął oczy. Po chwili gdy wampir ułożył go na poduszkach odważył się zapytać.
- c,czyli piłeś moja krew tak? A,ale dlaczego, nie mam nic, chodzi mi żadnej rany na szyi, żadnego znaku ugryzienia – spojrzał wyczekująco na odpowiedz Alana, 
- to proste malutki, wystarczyło, że po tym jak cie ugryzłem polizałem ranę,- pochylił się nad chłopakiem demonstrując mu to co zrobił, Arai zadrżał przymykając oczy .
– i tak rana się zagoiła , po prostu zniknęła- uśmiechnął się do Arai’ego.
– a teraz odpoczywaj, przynajmniej dwa dni spędzisz w łóżku. Wybacz, wiedziałem że to był zły pomysł, - chwycił dłoń chłopca.
– przepraszam - Arai spojrzał na niego i uśmiechnął się,
- przestań, nic mi nie jest, jestem trochę osłabiony,a poza tym teraz nie będziesz mnie unikał – szepnął rumieniąc się delikatnie . Wampir zaśmiał się i położył się kolo chłopca przytulając go do siebie,
- spij malutki – szepnął drażniąc ciepłym oddechem uszko chłopca, Arai westchnął cicho i kiwnął głową, przez utratę krwi był bardzo osłabiony, wiec nic w tym dziwnego, że po chwili znowu zasnął ,tyle że tym razem wtulony w wampira.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Zakochany 4


Hey kochani, obiecane rozdziały wstawiam ^^
Dziękuję, nie spodziewałam się, że tak szybko je dostałam ;3
Jestem bardzo wdzięczna ^^
Mam nadzieję, że pod każdym dodanym dzisiaj rozdziałem zobaczę chociaż małe komentarzyki.

:3333333







ROZDZIAŁ 4


Alan powoli rozbierał Arai’ego, po koszulce na podłogę trafiły spodnie i bokserki chłopca, wampir czuł jak chłopak drży pod nim z podniecenia ,uśmiechnął się i skradł mu całusa.
– jesteś uroczy – szepnął głaskając czule jego policzek.
- p,przestań – Arai odwrócił wzrok zawstydzony, po chwili przyciągnął go bliżej i spojrzał nieśmiało w oczy. Alan nie potrzebował większej zachęty, rozebrał się kładąc się na chłopaku, całując go namiętnie , dłońmi błądził po jego ciele, a słysząc ciche pojękiwania i wzdychania kochanka nie mógł się nie uśmiechnąć, zsunął swoje dłonie niżej. Jedną zacisnął na sztywnej już męskości chłopca  i zaczął nią poruszać w górę i w dół. Palce drugiej ręki w tym czasie powoli wsuwały się w wejście chłopca, który mimo bólu dalej błagał o więcej.
Ciało chłopaka wygięło się w delikatny łuk. Alan składał delikatnie pocałunki na twarzy chłopca poruszając powoli ręką na jego członku a drugą rozciągając go . Arai jęczał coraz głośniej wijąc się pod wampirem . Gdy Alan uznał, że chłopak jest gotowy, obrócił go na brzuch ,przylgnął do niego i całując go za uszkiem szepnął.
- na początku może trochę bolec, ale potem będzie już tylko przyjemnie , wiec rozluźnij się – wampir pomału wszedł w chłopca. Gdy był w nim już cały odczekał by Arai przyzwyczaił się trochę do tego uczucia . Chłopiec jednak nie mógł powstrzymać samotnej łzy która spłynęła po jego policzku.
Alan po chwili zaczął się powoli poruszać, nie chciał sprawiać chłopakowi bólu.
Arai po dłuższej chwili zaczął pojękiwać i wzdychać dość głośno samemu poruszając bioderkami,
- A,,Alan –jęknął chłopiec,
- a,ahhmm, s.. szybciej – pokręcił głową która ułożył na poduszkach .Wampir zachęcony słowami chłopca przyspieszył swoje ruchy, chwycił w dłoń męskość chłopca chcąc sprawić mu jeszcze większą przyjemność ,zaczął w ruch bioder poruszać dłonią na członku Arai’ego który już nie jęczał a krzyczał błagając o więcej. Nie trzeba było długo czekać  w końcu to był pierwszy raz chłopca, doszedł brudząc dłoń wampira. Alan czując jak mięśnie chłopca zaciskają się na jego męskości doszedł z cichym jękiem.  Po chwili wampir wyszedł z niego położył się obok przyciągnął go do siebie.
- wszystko dobrze maleńki? –ucałował spocone czoło chłopca odgarniając mu mokre włoski.
-m,mhm –szepnął chłopiec.
- c,cudownie –zerknął zawstydzony na wampira i uśmiechnął się ,poruszył się delikatnie i syknął,
- t,to ja się stad nie ruszam  – przymknął oczy, wszystko go bolało, ale był to przyjemny ból no poza dolnymi partiami ciała. Wampir zaśmiał się i wziął go na ręce.
przydałaby nam się kąpiel, a potem spać – powiedział zabierając chłopca do łazienki ,nalał całą wannę wody i posadził tam chłopaka zaraz siadając za nim i oplatając go dłońmi w pasie ,ustami muskał skore na szyi Araie’go który tylko przymknął oczy delektując się ta delikatną pieszczotą.  Po pół godzinie w koncu wampir zaniósł chłopca do sypialni.
Gdy tylko głowa Araie’go dotknęła poduszki chłopak ziewnął cichutko ,wtulił  twarz w poduszkę zerkając sennym wzrokiem na wampira, który uśmiechnął się tylko i wsunął się na łózko obok chłopca od razu przyciągając go do siebie
 – dobranoc malutki –zaśmiał się gdy chłopak przylgnął do niego z całej siły, tak jakby ten miał zniknąć
 – spokojnie, będę tu cały czas –szepnal wampir całując usteczka chłopca, na ten gest Arai rozluźnij nieco uścisk, i uśmiechnął się zasypiając .
Rano Arai obudził się sam w łóżku, osiadł trąc oczka i przeciągając się rozkosznie, delikatnie się krzywiąc, dalej troszkę bolało, rozejrzał się po pokoju, a gdy jego wzrok spoczął na zegarku dowiedział się ze było już południe, zerwał się z łózka ,pobiegł do swojego pokoju na paluszkach ,ubrał się i zszedł na dół, widząc wampira w kuchni uśmiechnął się wesoło i przytulił się do niego.
- dzień dobry –szepnął wspinając się na palce i całując go w policzek.
Wampir na ten gest po prostu się rozczulił, wziął chłopca na ręce i cmoknął w nosek.
- już myślałem, że nie wstaniesz – zaśmiał się.
 – śniadanie już gotowe,  mam nadzieje, że lubisz naleśniki –przeczesał delikatnie włosy chłopca.
- oh tak, dziękuje - Gdy tylko wampir go puścił chłopak usiadł przy stole pałaszując pyszne naleśniczki , wampir pochylił się nad nim.
 – ubrudziłeś się malutki – i zlizał odrobinę bitej śmietany z noska i kącików ust chłopca, który zarumienił się soczyście.
- d,dziękuje –uśmiechnął się nieśmiało.
Po śniadaniu siedzieli razem w salonie na kanapie ,<tak tej kanapie co dzień wcześniej, oni ten teges xD no wiecie noo ;) > Arai tulił się do niego oglądając jakiś teleturniej, wampir przeczesywał włosy chłopca co jakiś czas muskając jego szyje ustami.
Nagle Arai odwrócił się w jego stronę i trochę nieśmiało zapytał.
- a,Anno, Alan,, -zerknął na niego w słodki sposób przygryzając usteczka.
– p,pójdziemy na spacer? –wpatrywał się w niego czekając na odpowiedz. Wampir tylko uśmiechnął się ciepło.
- oczywiście kochanie, chodź. Co powiesz żebyśmy zaszli na lody ? –oczy chłopca zabłysły.
 – jesteś wspaniały –wykrzyknął rzucając mu się na szyje po czym popędził do pokoju przebrać się ,po chwili stal już przy drzwiach poganiając wampira.
- Alan no chodź, szybko, chodź chodź!! – skakał przy drzwiach Arai.
 – już już malutki –zszedł w końcu na dół i chwytając chłopca za rękę wyszli z domu,chłopak zakręcił się w kolko przymknął oczy i wziął głęboki wdech.
 – mhm jak milo –szepnął . 
Dzień minął im bardzo wesoło, Arai najpierw namówił wampira na plac zabaw, Alan nie był w stanie odmówić widząc,  wielkie zielone proszące oczka ,westchnął tylko i pokręcił głową rozbawiony, potem zaszli na lody które zjedli siedząc w parku, potem natrafili na gościa z watą cukrowa, chłopak nie musiał nic mówić widać było po jego oczach że ma na nią ochotę wiec zjedli kolejne słodkości <oj żeby ich ząbki nie rozbolały xD> .
Wrócili do domu dopiero po 19 zachodząc wcześniej do restauracji na kolacje.
Arai wpadł do domu śmiejąc się wesoło ,Alan pierwszy raz widział chłopca tak roześmianego i szczęśliwego, dlatego poprzysiągł sobie że będzie go bronił, będzie się nim opiekował, bo chce widzieć częściej roześmianą buźkę chłopca. Podszedł do niego i przytulił go.
- należy mi się całus kochanie – szepnął wampir a Arai wciąż się uśmiechając wspiął się na palce i pocałował go delikatnie ,
- dziękuje –szepnal chłopiec
- cudownie się bawiłem i to dzięki tobie –cmoknął wampira jeszcze w policzek i uciekł do pokoju <oczywiście do ich wspólnego pokoju > wołając że idzie spać. Alan pokręcił głową rozbawiony by po chwili spoważnieć, od miesiąca nie pił ludzkiej krwi, było mu potrzebna do przeżycia, ,westchnął cicho, nie chciał gryzł chłopaka mógłby się wystraszyć, wiec postanowił w nocy gdy chłopak będzie mocno spać, wybrać się na polowanie.