czwartek, 15 listopada 2012

Nowe Życie 20


Przepraszam, że nie ma dzisiaj "Zagubiony w czasie" niestety pojawi się on dopiero w sobotę albo w niedziele wieczorem, na razie daje to:)
Mam nadzieję, że się wam spodoba... czytajcie i komentujcie ;3

 


Rozdział 20


Chłopcy w tym tłumie trzymali się blisko dorosłych ale w końcu zjawił się wychowawca i zabrał ich do grupy uczniów ich nowej klasy, usiedli na swoich miejscach i dyrektor rozpoczął przemowę, potem przedstawił nowych nauczycieli regulamin i tak dalej aż w końcu nadeszła pora na pasowanie nowych na uczniów.

 Oczywiście Coraline i Kamio skakali wokół nich z aparatem i kamerą chcąc uwiecznić ten moment, a Josef i Samuel, no cóż, mogli zrobić? Z rozbawieniem pokręcili tylko głowami.
- Kochanie wyglądasz  prześlicznie, Gabryś ty też.. no no no, nasze maluchy idą do szkoły - objął mamę ramieniem.

W końcu Samuel zabrał im zabawki czyli kamerę i aparat.
- No już, koniec. Bo dzieci nam straszycie - chłopcy po apelu poszli do klasy z wychowawcą by tam się poznać a pół godziny później już byli wolni. Josef zaproponował obiad na mieście.

Chłopcy nadawali jak katarynki, o nowych znajomych, o nauczycielach o zajęciach, o wszystkim nie dało się ich wyłączyć . Kamio rozbawiony wzruszył tylko ramionami, po czym spojrzał na tatę, musieli porozmawiać, ale teraz przy chłopcach nie było za bardzo możliwości.
- Przeczytałeś tato pamiętniki które ci dałem ? - spytał cicho.

Chłopcy w końcu zajęli się jedzeniem gdy byli już w restauracji a Coraline i Samuel umiejętnie ich zajęli by Kamio i Josef mogli porozmawiać.
- Tak czytałem. Wszystko bardzo dokładnie... O wielu rzeczach nie wiedziałem. Nie zdawałem sobie sprawy... Chociaż Michael mógł oszczędzić sobie kilku szczegółów - mruknął ojciec.

- Wiec teraz mi wierzysz prawda? - pokrecil delikatnie głową.
- Ja sam jeszcze nie mogę tego pojąć,... nasz Mike, że on znowu będzie z nami - spojrzał na mężczyznę.
- Chciałbym znać twoje zdanie na ten temat,,, mój i Mike'a i ogólnie tego co się dzieje. - spojrzał na niego uważnie.

- Cóż...czytając wspomnienia mojego syna zorientowałem się jaki popełniłem błąd jeśli chodzi o was. Wtedy wy nie mieliście prawa bytu... I choroba Michaela.... Ale widocznie los chciał was połączyć na przekór wszystkim. Wierzę że Angelo... Że Michael wrócił tu dla ciebie i ja nie będę w to ingerować. Jesteś już też poniekąd moim synem i wiem że oboje będziecie szczęśliwi jeśli wszystko wróci do normy. Więc Kamio na mnie możesz liczyć. - mężczyzna skinął delikatnie głową.

Kamio odetchnął i uśmiechnął się do Josefa.
- Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, - szepnął demon.
- Dziękuje tato - spojrzał na niego z wdzięcznością.
Po dwóch godzinach rozeszli się i umówili się że jutro Kamio zawiezie chłopców do szkoły.
- I jak Angelo? Jak widzę podobało ci się - objął go delikatnie .

Chłopiec jak zwykle po dniu pełnym wrażeń nie miał już na nic siły
- Było fajnie a jutro zaczynamy lekcje. Od ósmej do czternastej i chyba będę za tobą tęsknił ... - w domku zdołał tylko wejść do salonu i wdrapać się na fotel, poluźnił krawat i tak się położył zmęczony i chyba się chwilę prześpi. Tak postanowił. xD
 
- Chyba? Kochanie ja umrę z tęsknoty- Kamio zaśmiał się a gdy ten położył się na fotelu usiadł na jego oparciu.
- Kochanie nie możesz teraz spać, co będziesz robił w nocy? - zaśmiał się i przeczesał jego włoski.
- Zdejmij chociaż mundurek - uśmiechnął się czule, dalej nie mógł uwierzyć, że to wszystko się dzieje. Że jego ukochany żyje, miał tylko nadzieję, że wszystko będzie szło w dobrym kierunku.
- Jutro ja was zaworze do szkoły i was odbiorę, cieszysz się ? - pocałował go w czoło. Chłopiec był zdecydowanie zbyt uroczy i jak tu się oprzeć przed tuleniem go?

- Cieszę się. I Kamio naprawdę jestem zmęczony. Rozbierz mnie i idę spać - poprosił i już mu się oczka zamykały. To też wina tego Eliksiru który Kamio mu podał, on sprawiał że umysł musiał odpocząć.

- Już już kochanie - zaniósł go do sypialni i rozebrał go po czym ubrał w piżamkę i przykrył kołdrą i podał porcje eliksiru.
- Śpij  słodko kochanie - pogłaskał go po głowie, uśmiechając się.
- Mam spać z tobą ? Czy iść do siebie ?

- Zostań ze mną, i przytul mocno - chłopiec poprosił robiąc mu miejsce i oczywiście przytulił swojego królika.
- Przytul... - upomniał się chłopiec, już prawie spał. Eliksir znów zaczynał działać, nagle zasnął jakby ktoś rzucił na niego czar. Znów film mu się urwał. I znów wspomnienie Michaela zaczynało wracać, chłopak się budził.

Kamio położył się obok niego i mocno przytulił całując w czoło.
- Słodkich snów kochanie, - tym razem demon nie spał, nie chciał stracić nic z powracających wspomnień Mike'a. Demon cały czas przeczesywał jego włoski uśmiechając się czule.

Wspomnienie które tym razem wróciło było na tyle silne, że utrzymało się dłużej niż poprzednie. Chłopiec otworzył oczy i podniósł się, usiadł na demonie i uśmiechał się tak jak to przeważnie robił Michael gdy czegoś chciał. Jak na przykład tamtego poranka kiedyś, gdy obudził się i miał ochotę... i to był świetny seks od rana na dobry początek dnia.
- ... Hmmm Kamio, kochanie. Kiedy znów mnie dotkniesz? - chłopak ciągnął go za koszulkę uśmiechając się łobuzersko.

-M,,Mike??! - zamrugał kilka razy wpatrując się w niego, widział przed sobą Angelo 7 letnie dziecko, ale tam w środku to był on... jego Mike.
- Kochanie - objął go mocno i pocałował w czoło.
- Dotknę cie jak dorosniesz, nawet nie wiesz jak trudno mi się hamować, ale kocham cię, będę czekał na ciebie, aż wrócisz i dorośniesz, dla ciebie mogę czekać nawet wieczność - puścił mu oczko i mocno przytulił. Choć chciał z nim dłużej porozmawiać wiedział, że to że chłopak teraz nie śpi, odbije się na Angelo, który nie wyśpi się do szkoły.
 - A teraz śpij, jutro idziesz do szkoły, - szepnął gładząc jego policzek.

Chłopak jeszcze nie dał za wygraną, mocno się przytulił i włożył dłonie pod koszule demona.
- Chce być już duży ale teraz jestem słodki i ciekawe czy za kilka lat wciąż będziesz mnie chciał. Ty nie wiesz jak to jest tak tu czekać... Chce znów jechać nad morze kochanie - powiedział chłopak przygaszonym głosem. Oh demon czuł się okropnie, wiedział, że Mike;owi nie jest łatwo tym bardziej, że eliksir wydobywa wszystkie wspomnienia i pieczętuje je.

- Wybacz, choć bardzo za tym tęsknie, nie mogę tego zrobić, teraz masz 7 lat- pocałował go w czoło.
- Pojedziemy nad morze kiedy tylko zechcesz, tak bardzo za tobą tęsknie Mike, kocham cię, zawsze będe - szepnął demon i spojrzał w jego oczy.
- Śpij, to tylko eliksir, rano nie będziesz nic pamiętać- posmutniał. Czekanie było chyba najgorszą rzeczą w tym wszystkim.
- Ale już niedługo, znowu będziemy razem, jak kiedyś, a teraz śpij - szepnął.

- Pamiętam każdą noc kiedy obudziłem się w tym ciele. Boże jestem taki mały... To zabawne - chłopak uśmiechnął się i pocałował go lekko w usta na dobranoc.
- Do następnej nocy kochanie. Jutro też porozmawiamy. Musisz mi tyle opowiedzieć... Siedem lat twojego życia - szepnął sennie.

- Oczywiście mój aniele, a teraz śpij, chyba nie chcesz zaspać do szkoły? - uśmiechnął się czule i po chwili tulił już śpiącego chłopca. Sam nie zasnął, nie mógł,,,, pierwszy raz, eliksir działał tak długo. Może powinien to przekazać Samuelowi ?Pomyśli o tym rano, po czym w końcu zapadł w sen. Koło 6 rano usiadł na skraju łózka i delikatnie dotknął ramienia chłopca.
- Kochanie wstawaj, śniadanie gotowe, musisz jeszcze umyć ząbki i się ubrać - uśmiechnął się ciepło.

Chłopiec spał jak zabity i nie chciało mu się wstawać.
- Nie... Nie chce... Jeszcze chwilę - przekręcił się na drugi bok i spadł z łóżka i wtedy się obudził.
- Ała... To bolało. Kamio pupa mnie boli - poskarżył się i wstał masując pośladki i ruszył do łazienki się umyć i przygotować do szkoły.

- Oh kochanie, - pomógł mu wstać.
- Nic ci nie jest? - pomasował delikatnie jego pośladek po czym klepnął go lekko.
- No, do łazienki kochanie, niedługo musimy jechać po Gabrysia i musisz jeszcze zjeść śniadanie - uśmiechnął się i poszedł na dół do kuchni.

- No już idę idę... - mruknął i ogarnął się w łazience i wszedł do kuchni już ubrany na śniadanie.
- Jestem. Głodny. I chce mi się spać i już nie chce do szkoły. Tak wcześnie trzeba wstać. - marudził zaspany chłopiec co chwile trąc oczka.

- Wiem malutki, przyzwyczaisz się - Kamio uśmiechnął się . Gdy byli gotowi a chłopiec zapakował sobie drugie śniadanie, podjechali po Gabrysia, jak się domyślał, chłopiec nie był jeszcze gotowy, dlatego wolał przyjechać wcześniej. Gabryś widząc go w końcu sam się szybko ubrał i rzucił  się demonowi na szyje.W końcu o 7:30 wyjechali z domu i po chwili byli już pod szkołą.
- No kochani, przyjadę po was o 14:00 macie być grzeczni, Gabryś mówię tu o tobie - puścił mu oczko rozbawiony pocałował obydwu w policzek i pojechał do domu rodziców.

- Będziemy grzeczni. Postaramy się przynajmniej - obiecali i weszli do szkoły. Angelo się wkupił w grupę dziewczyn i kilka nauczycielek szalało już za nim, jak twierdziły to taki słodki uroczy i w ogóle kochany grzeczny chłopiec. Za to Gabryś choć uroczy to mały szatan i niezłe ziółko z niego będzie, ale on także znalazł już pierwszego dnia mnóstwo znajomych. Jednak i tak chłopcy woleli trzymać się we dwóch. Gdy byli blisko wszystko stawało się łatwiejsze. Oraz Gabryś przy Angelo był grzeczniejszy.

piątek, 9 listopada 2012

Nowe Życie 19


Co do "Zagubiony w czasie" kolejna notka powinna być w przyszłym tygodniu. ^^
A teraz zapraszam do czytania i komentowania ;3
Nasz aniołek idzie do szkoły. Yey ;3



Rozdział 19




Chłopiec trzymał patyczek i zbierał watę i cały się już od tego cukru kleił ale to nic, warto było. Całą buzię miał brudną i wciąż oblizywał paluszki ale był zadowolony
- Weźmiemy jeszcze jedną na drogę? Będę malował! Muszę mieć dużo energii!
Stał teraz na ławce unosząc łapki w górę i skakał i jadł ta watę i pakował się mężczyźnie na kolana aż w końcu się przytulił mocno
- A kochasz mnie chociaż troszkę? 

Zaśmiał się głośno i mocno go objął,
- Oj kochanie, troszeczkę? Nie. Ja cie kocham bardzo bardzo, najbardziej na świecie - pocałował go w nosek.
- Jesteś moim skarbem którego nikomu nie oddam - uśmiechnął się demon.
- To co? Zachodzimy po watę i do domu, przydałoby cie troszkę umyć - chwycił jego rączkę, kupili watę i spacerkiem wrócili do domu.

Chłopiec po takiej dawce energii w postaci cukru nie potrafił normalnie spokojnie i grzecznie iść tylko skakał i biegał jakby wypił tuzin tiger'ow, masakra taki żywy był. Dotarli do domku i szybko się umył a potem stanął na schodach krzycząc.
- Zamykam się! Nie przeszkadzaj mi do wieczora! I nie wchodź dopóki nie skończę -
zamknął się w swoim pokoju i zaczął malować jeden fragment ściany na przeciwko łóżka. Rysował tam wcześniej taki duży kominek ale nie było tego widać bo szkic przedstawiał tylko kreski jednak teraz kominek stawał się dokładną kopią tego w rezydencji demona,kiedyś Michael bardzo lubił ten kominek i było to ważne wspomnienie dlatego Angelo też to pamiętał.
 
- No już dobrze dobrze, ale za 2 godzinki robisz przerwę  i widzę cie na obiedzie, i nie chce słyszeć żadnego "ale" - zawołał za nim rozbawiony i padł na kanapę w salonie. Podłapał małego lenia jednak po 20 minutach wstał i zabrał się za przygotowywanie obiadu, naleśniki z jabłkami, robił wszystko powoli .Po niecałych 2 godzinach zaczął wołać chłopca, poszedł na górę i zapukał.
- Kochanie czas na obiad - uśmiechnął się i oparł się czekając na odpowiedz i na to aż wyjdzie z pokoju.

Kończył już szczegóły i został mu tylko ogień do namalowania ale to odłożył na później.
- Już idę - chłopiec cały brudny był w farbie w kolorach czerni, bieli, szarości i brązach. Zamknął szybko drzwi żeby Kamio nie wchodził.

Zaśmiał się i zabrał go do łazienki, umył mu ręce i twarz i zaniósł go do kuchni .
- No kochanie, co powiesz kochanie na naleśniki ?- posadził go na krześle i podsunął talerz.
- No kochanie smacznego, - puścił mu oczko i sam zabrał się za jedzenie.

Nawet nie wiedział jak bardzo był głodny dopóki Kamio nie dał mu tych naleśników. W zadziwiająco szybkim tempie zjadł trzy i podziękował mu całujac go w policzek
- Dziękuję. I wracam do pracy - godzinę później zgasił światło w pokoju i zapalił tylko jedną lampkę dzięki czemu kominek i ogień wyglądały jak prawdziwe. Znów stanął na schodach.
- Kamio? Chodź! Zobacz czy ładnie czy nie - tylko ten jeden kominek na ciemnym tle, chłopiec chciał umiejętnie wpleść wszystkie obrazki i zrobić z nich jedną całość ale zaczął od kominka który utkwił mu w pamięci.
 
- Już idę - po chwili wszedł do pokoju i uśmiechnął się.
- No kochanie, pokaż co tam masz - usiadł na skraju łózka, jednak gdy je zobaczył, zatkało go .
- K...kochanie - zerknął na niego.
- Ten kominek jest wspaniały, widziałeś go może kiedyś czy sam wymyśliłeś? - spojrzał na niego uważnie i po chwili wziął go na kolana.
- Jestem z ciebie taki dumny, dobrze zrobiłem zapisując cie do tej szkoły - pocałował go w policzek.

Usiadł na jego kolanach i patrzył w ścianę w ten ładny kominek.
- Nigdzie go nie widziałem, chyba żeby Mick miał podobny ale nie przypominam sobie by tak było. Ładny? To dobrze... Hihi wiesz niedługo zacznę kolejny obrazek. - obrócił się przodem do niego i mocno się przytulił.
- Dzisiaj też muszę pić to niedobre coś? 

- No cóż może pokażemy cioci i wujkowi twoje rysunki albo Isei chętnie je zobaczy ? Każdy by je mógł zobaczyć, co ty na to malutki? - uśmiechnął się obejmując go mocno i całując w czoło.
- Kochanie ty naprawdę masz talent, nawet ja tak ładnie nie rysuje - puścił mu oczko .
- I tak dzisiaj tez musisz wypić " to niedobre coś" - zaśmiał się po czym spoważniał,
- Wybacz kochanie ale musisz je pić codziennie przed snem - pogłaskał go po głowie.

- Ale nie chce nikomu pokazywać moich obrazków tylko tobie... I wolę malować na ścianie. Tobie też coś mogę w pokoju namalować - złapał go mocno za rękę i westchnął niezbyt zadowolony.
- Dobrze to przynieś mi to coś, wypije i idę spać, jestem już zmęczony i nie jem już dzisiaj kolacji - powiedział chłopiec.

- Tylko dla mnie ? Mhm,, czuje sie zaszczycony kochanie - uśmiechnął się wesoło .
- Oj proszę nie rób takiej minki, wiem, że to nie jest smaczne, ale niestety musisz - pogłaskał go po głowie po czym posadził go na łóżku i zszedł do kuchni, po chwili przyniósł mu eliksir.
- Proszę kochanie, raz dwa i po krzyku - usiadł obok niego na łóżku.

Krzywił się przez chwilę jednak zaraz szybko wypił to niedobre coś i położył się.
- Dzisiaj będę spać tu, w moim pokoju... Dobrze? Ale zostaw otwarte drzwi, bo pewnie i tak przyjdę w nocy się przytulić. Nie lubię spać sam... Ale jestem już duży i nie chce żeby koledzy się śmiali że się boję. - mruknął cichutko.
 
- Oj kochanie, - demon pogłaskał go po głowie i uśmiechnął się .
- Dobrze, zostawię otwarte drzwi zostawię też zapaloną lampkę w korytarzu - uśmiechnął się ciepło i pochylił się całując go w czoło,
- I nikt nie będzie się z ciebie śmiać  - dotknął palcem jego noska.
- Nie musisz się bać spać sam, możesz lubić po prostu spać z kimś. No nic, śpij kochanie, ja też za raz się położę - wstał z łóżka i wyszedł z pokoju zostawiając uchylone drzwi i światło w korytarzu. Po chwili  położył się i zasnął .

Chłopak też bardzo szybko zasnął bo głową zaczęła go boleć. Wszystko przez ten Eliksir. Oczywiście nie pamiętał nic z tej nocy... A wyszedł. Wyszedł z łóżka, z pokoju, obszedł cały dom i na koniec wszedł do sypialni Kamio siadając na brzegu łóżka i dotknął jego policzka.
- Zdecydowanie bardziej wolę twoja rezydencję. Miała swój klimat, kochanie chce tam w końcu wrócić. - szepnął Mike.

Demon słysząc kroki przebudził się, jednak po chwili znowu zaczął przysypiać, zdążył jeszcze usłyszeć głos chłopca na temat rezydencji. Usiadł na łóżku i przeczesał dłonią włosy, nie sądził że to będzie aż takie trudne, chłopca już nie było w jego pokoju, wiec demon zajrzał do niego , spał sobie smacznie przytulony do poduszki, Kamio nie miał zamiaru wracać do siebie, położył się obok chłopca i przytulił mocno.
- Tak bardzo cie kocham maleńki,,

To było kolejne przebudzenie, chwilowe, i zaraz potem chłopiec znów spał i nie miał już snów do rana. Przez kilka następnych dni Angelo po wypiciu tej niedobrej substancji w nocy budził się i lunatykował ale wspomnienia Michaela tylko raz powróciły, kiedy Angelo podczas nocnej wycieczki do sypialni Kamio zostawił mu na poduszce białą różę i czerwoną orchidee, to drugie z papieru. I po wszystkim wracał do siebie i nic nie pamiętał. I w końcu nadszedł ten dzień. Pierwszy dzień szkoły. Chłopak nie mógł spać, tak bardzo się denerwował. Tuż przed świtem już chodził po całym domu nie mogąc się doczekać aż Kamio wstanie i pójdą na rozpoczęcie.
 
To był ciężki tydzień, Kamio nie wiedział co robić, bał się, że pewnej nocy Angelo wstanie i wyjdzie z domu i coś mu się stanie, jednak na szczęście chłopiec nie opuszczał domu. W dniu rozpoczęcia wstał o 6 i zszedł na dół, zdziwił się widząc chłopca już na nogach.
- Kochanie, ty już nie spisz? - objął go i pocałował w czoło.
- Spokojnie , będzie dobrze, będziemy tam wszyscy razem i pamiętaj, będzie tam  też Gabryś wiec nie ma się czego bać, no to co chcesz na śniadanie? Musimy się ubrać zanim przyjdzie tata - pogłaskał go po głowie.

- Nie mogłem spać - poskarżył się i widać to po nim było. Miał takie niewyspane oczka
- Płatki i mleko i kakao chce... - usiadł przy stole i oparł o blat czoło.
- Nie boję się tylko nie mogę się już doczekać aż tam pójdziemy. - powiedział cichutko.

Kamio pogłaskał go delikatnie po głowie.
- Aż tak bardzo nie mogłeś się doczekać? Za kare dzisiaj idziemy wcześniej spać dobrze? - uśmiechnął się ciepło i przygotował chłopcu płatki i kakao sam także zjadł to samo. Już po 30 minutach poszli się ubrać, demon pomógł założyć chłopcu jego mundurek i uśmiechnął się .
- Wyglądasz prześlicznie kochanie - przyglądał mu się uważnie,

- To takie... Strasznie sztywne jest - stwierdził Angelo i odpiął jeden guzik od góry i nieco poluźnił krawat.
- A mi się podoba – powiedział Samuel który nagle się pojawił,
- Cześć tatusiu – uśmiechnął się chłopiec i zakręcił się wokół własnej osi,
  Samuel stanął w drzwiach i trzymał wstążkę do włosów w ręce by Kamio mógł zrobić chłopcu warkoczyk.

- No już już - Kamio poprawił mu krawat, 
- Na co dzień po szkole możesz chodzić z poluźnionym krawatem ale dzisiaj kochanie musisz wytrzymać tak, - puścił mu oczko,
- Nie martw się ja tez będę mial krawat, widzisz? Tak jak tatuś - pogłaskał go po głowie.
Kamio  szybko się ubrał i po 30 minutach wyjechali na rozpoczęcie, na miejscu spotkali Coraline Josefa i Gabrysia.

wtorek, 6 listopada 2012

Nowe Życie 18


Rozdział 18


Angelo już biegł po schodach.
- Kamio co na śniadanie? - wpadł do kuchni a widząc Samuela z drewnianą łyżką w ręce stojącego przy kuchence, pisnął zachwycony i wskoczył mu na biodra, demon zaraz go złapał.
- Hej skarbie, głodny?
- Tatuś! Hihi tak, bardzo głodny, co jemy? Co dobrego zrobiłeś? 

Kamio nie wytrzymał i zaśmiał się głośno, widząc a tym bardziej słysząc zadowolenie chłopca.
- A nie mówiłem, - pokręcił głowa rozbawiony a Sam tylko uśmiechnął się delikatnie.
- No właśnie Sam co tam dla nas masz? Umieramy z głodu - podszedł do nich i potargał chłopcu włoski.

Chłopiec niezadowolony nadmuchał policzki
- Zostaw Kamio, to mój tatuś i nie będę się nim dzielił.
- O słyszałeś Kamio? Hah masz mnie dotykać - poklepał demona po ramieniu na co Angelo bardziej nadmuchał policzki i wyciągnął ręce do Kamio by to on go teraz trzymał.
- Zostaw tatusiu, to mój Kamio i nie będę się nim dzielił - przytulił się do demona i Samuel teraz już mając wolne ręce, nałożył im na talerze jajecznice.

Kamio spojrzał rozbawiony na Samuela.
- Ależ kochanie, mam rozumieć, że ja jestem twój i Samuel jest twój ale ja jego już nie i on mój tez nie?  Nie ładnie kotek, trzeba się dzielić - puścił mu oczko i wziął go na ręce delikatnie przytulając po chwili usiadł z nim przy stole sadzając go sobie na kolanach i zabrali się za jedzenie.

Hmmm temat do przemyślenia. Jedząc śniadanie zastanawiał się nad tym kto jest czyj
- Wy jesteście tylko moi, i nie będę się wami dzielił, no chyba że ewentualnie tak wami między sobą. Tatusiu pójdziesz ze mną do szkoły dzisiaj?

- No właśnie , chodź z nami, jakby co będziesz już wiedział gdzie jest pokój dyrektora jakby nasz kotek coś wywinął - demon puścił mu oczko i zaśmiał się kończąc śniadanie .
- Dobra, ja idę wziąć szybki prysznic i się ubrać, ty też się malutki szykuj - pogłaskał go po głowie po czym pobiegł na górę do pokoju.

- Ale ja jestem już gotowy... Pomogę sprzątać.- zebrał talerze ze stołu i Samuel zmywał a Angelo potem wszystko wycierał i chował w odpowiednie miejsca. Potem założył buty i Samuel zrobił mu warkoczyk i czekali na Kamio już przy drzwiach.
 Po chwili już wchodzili głównym wejściem do szkoły, Kamio już tu był więc mniej więcej wiedział, gdzie co jest.

W GABINECIE DYREKTORA:

- Dzień dobry - skinął Kamio mężczyźnie.
- Ah dzień dobry dzień dobry, wiec to jest Angelo tak ? - uśmiechnął się ciepło do chłopca.
- Musi pan podpisać jeszcze do której grupy chce należeć chłopiec, jak już wiesz,, - spojrzał na Angelo - zapewne twój opiekun ci mówił że klasy mamy podzielone na kilka grup :
- plastyczna, muzyczna, przedmioty ścisłe , przedmioty humanistyczne, oczywiście lekcje odbywają się tak samo, ale w każdy wtorek i czwartek każda grupa ma dodatkowe lekcje, z rysunku z gry na instrumentach i tak dalej, dlatego, chłopcze do jakiej grupy chciałbyś należeć?

Chłopiec w tym momencie był zachwycony, przeglądał plan sprawdzając co i gdzie i kiedy będzie się odbywać.
- Chce rysunek i skrzypce i pianino i teatr.- to co lubił najbardziej. Samuel był dumny, chłopiec miał talent i trzeba go rozwijać.
 
Mężczyzna uśmiechnął się zadowolony i skinął głową.
- A wiec grupa plastyczna i muzyczna, proszę podpisać - podsunął Kamio dokumenty które po chwili ten podpisał.
- Dobrze wszystko gotowe, - podał Kamio plan lekcji i mapę szkoły.
- Więc zobaczymy się za tydzień Angelo na rozpoczęciu roku - pożegnali się i teraz chodzili korytarzami szkoły pokazując dokładnie chłopcu co gdzie jest i pokazując jak to wygląda na mapie.
- I co kochanie? Jesteś zadowolony?

Chłopiec chodził po korytarzu starając się wszystko zapamiętać
- Ładnie tu jest. I Kamio, tatusiu, nie będziecie musieli odwiedzać dyrektora. Będę grzeczny... Przynajmniej się postaram. - dodał i ponieważ już go nóżki bolały wyciągnął ręce do Kamio. Samuel natomiast otwierał przed nimi drzwi.
- Niedługo muszę znikać, ale zanim to zrobię, najpierw chce żebyś w pewnym miejscu wybrał sobie prezent, i obiecuje będę na rozpoczęciu. - demon zabrał ich do dobrego sklepu muzycznego by mały mógł wybrać sobie skrzypce.
 
Kamio oczywiście od razu wziął go na ręce, nie mógł się nie uśmiechać, Angelo idzie do szkoły, to wspaniale. Nigdy nie sądził że kiedykolwiek znowu będzie mógł zobaczyć Mike'a, oczywiście pod inną postacią ale to dalej był on, do tego taki uroczy, teraz będzie mógł się przyglądać jak dorasta , był dumny z niego i to bardzo, podniósł się po tych wszystkich przeciwnościach losu, a Kamio i Samuel zawsze z nim będą.
- Uu prezent? Aż sam jestem ciekawy - gdy weszli do sklepu postawił go na ziemi, skinął z uznaniem głową. Skrzypce. To był wspaniały pomysł, Kamio uśmiechnął się do Sam'a.
- To co malutki? Wpadły ci już jakieś w oko?

Demon miał przynajmniej okazję widzieć jak chłopiec dorasta, może go poznać od początku, czyli coś czego nie mieli w tamtym życiu, czasu dla siebie. Angelo uczył się gry na skrzypcach już wcześniej. Podstawy miał opanowane i wiedział które skrzypce będą dla niego najlepsze. Sprawdzał ich barwę i staranne wykonanie i w końcu wybrał sobie odpowiedni instrument z czarnego drewna.
 
Kamio i Samuel spoglądali na chłopca zadowoleni, chłopiec był tak skupiony, że wyglądało to aż zabawnie, taki malutki chłopiec a tak skupiony na wyborze skrzypiec.
 - No kochanie, wybrałeś już? - podszedł do niego i objął go delikatnie kucając za nim .

Angelo trzymał te skrzypce i już nie chciał ich puszczać.
- Tak. Wybrałem... - pokazał mu instrument i potem spojrzał na tatusia oczami małego kotka.
- Mogę te, tatusiu?
- Oczywiście jeśli ci te odpowiadają. Są piękne - poszedł zaraz za nie zapłacić a chłopiec wciąż je trzymał i nie puszczał.

- No dobrze, to teraz wracamy do domu czy może macie ochotę na mały spacer? - uśmiechnął się Kamio, pogoda była wspaniała, chociaż już zbliżał się wrzesień dalej było pięknie i słonecznie .
Gdy wyszli, ze sklepu spojrzał na nich pytająco.
- To jak?

- Ja bardzo chętnie ale muszę wracać już do siebie. Będę w przyszłym tygodniu. No kochanie bądź grzeczny i słuchaj Kamio
demon mocno przytulił syna i odszedł
- Cześć tatusiu... Będę tęsknił... Kamio my możemy iść na spacer . - powiedział chłopiec.

 Pożegnali się i Kamio trzymając chłopca za rękę i poszli w stronę parku. Spojrzał na niego.
- Mój malutki kotek idzie do szkoły,, umrę ze zmartwienia, masz na siebie uważać kochanie - pogroził mu palcem wciąż się  uśmiechając.
- Na pewno poznasz ,mnóstwo przyjaciół, tylko pamiętaj, to, że ty będziesz grzeczny nie znaczy, że ktoś inny będzie, więc nie daj się im - po chwili wziął go na ręce i pocałował w czoło a w drugiej ręce niósł jego skrzypce.

- A będziesz mnie do szkoły odprowadzał i ze szkoły odbierał? - objął go mocno za szyję
- I będę grzeczny, uprzejmy dla dziewczyn i będę bronił Gabrysia i postaram się z nikim nie bić. A i będziesz ze mnie dumny... Nie przyniosę ci wstydu. Kupisz mi watę cukrową ? - powiedział chłopiec z uroczą minką. I jak mu tu niby odmówić? haha

- Oj kochanie, ja wiem , że będziesz grzeczny, jesteś taki uroczy i nigdy nie przyniesiesz mi wstydu - pocałował go w policzek.
- Wata cukrowa? Mhm jestem za, też chętnie zjem  - puścił mu oczko i mocno go trzymając podszedł do budki z watą cukrową. Po chwili już siedzieli na ławce jedząc watę.
- Mhm uwielbiam słodkości ..

poniedziałek, 5 listopada 2012

Kochani!!

Notka pojawi się jutro, jeszcze nie wiem z jakiego opka rozdział to będzie:)
No ale jak poczekacie do jutra do wieczora to się dowiecie:)
No nic, mam nadzieję, że was nie zawiodę i rozdziały będą wam się podobać:)
Bardzo mi zależy na waszej ocenie, jak i na samej obecności,,duchowej xD
Czytajcie, to także wiele, widząc ile wyświetleń miał dany rozdział, i widzę, że liczba się zwiększa... mam ochotę pisać dla was i pisać i nigdy nie przestawać ;3
Kocham was moje drogie czytelniczki... a może i czytelnicy? hihi ;3

Wasza Maru ;*** aww   *w*