czwartek, 5 września 2013

Dwa Światy 4



Rozdział 4


 
Brian i Kuro latali nad miastem przeszukując każdą dróżkę, uliczkę czy park. Nigdzie jednak nie było ich braciszka, a co najgorsze – nie wyczuwali go. Jednak nie zamierzali się poddawać. Choć Liam był ich przyrodnim bratem bardzo go kochali i  troszczyli się o niego. Ich mały braciszek różnił się od nich i to bardzo. Ich matka była diablicą – złą i podstępną, natomiast matka Liam’a była czystym aniołem. Miłość skrzyżowała ich drogi, była nawet legenda, która mówiła:

Ten, który narodzi się z miłości demona i anioła. Zła i dobra, czystości i nieprawości, będzie tym, który raz na zawsze połączy dwa walczące między sobą światy.


Nikt nie wierzył w to co mówi stara legenda, tak naprawdę nikt już jej nie pamiętał, została zapomniana, jedynie stara księga skrywała ją w sobie, ukryta gdzieś w królewskiej bibliotece.

- Brian! Tutaj! – Kuro stał w ciemnej uliczce patrząc w jeden punkt na ziemi. Nie tylko leżał tu skrawek szaty ich brata, czuło się tutaj jego obecność –słabą, ale w końcu złapali jakiś trop. Najgorsze jednak było to, że demony wyczuwały, niedawno odbyty rytuał wygnania demona, i co było najdziwniejsze także obecność anioła została wykryta.

- Co tu się u diabła stało?! – warknął coraz bardziej zły Kuro. Egzorcyzm, anioł i ich brat! W co ten maluch się wpakował?
Przerażeni nie na żarty bracia ruszyli za słabą mroczną energią, która jeszcze unosiła się powietrzu.
Dwa demony wylądowały w starym opuszczonym parku.
- Anioły.. – warknął Brian czując w powietrzu aurę ciepła i niewinności.
- Fakty są takie- zaczął spokojnie Brain.
- Anioły mają naszego brata, dobrą wiadomością jest to, że znajduje się on gdzieś w tym mieście. – powiedział młodszy z braci. Brian położył dłoń na ramieniu Kuro.
- Nie martw się, znajdziemy go. – Kuro skinął jedynie głową i ruszyli w dalsze poszukiwania. Niestety anielska aura przysłoniła słabą energię Liam’a. Demony nie wiedziały gdzie szukać. Kuro coraz bardziej się irytował. Krążyli już od długich kilku godzin nad miastem – i nic.

Tymczasem w domu Tommy’ego.

Mikael i Liam zostali sami w domu, Tom musiał iść do pracy. Dobrze się stało, anioł musiał wyjaśnić wszystko chłopcu zanim wróci przyjaciel. 
Mike bez ceregieli wparował do pokoju chłopca, który na jego szczęście już nie spał.
- Słuchaj młody. Nie radzę krzyczeć, bo cię zaknebluje. Wysłuchasz mnie spokojnie czy jednak dasz mi tą satysfakcję obezwładnienia cię ?  - spytał chłodno anioł siadając na krześle przy łóżku.
Chłopak sapnął oburzony i obdarzył mężczyznę wyniosłym spojrzeniem . Czy ten wstrętny facet nie wiedział z kim ma do czynienia?! Był w końcu księciem ciemności!! Nie mówiąc jednak nic chłopiec usiadł na łóżku spoglądając nieufnie na nieznajomego.

- A więc dobrze. Jesteś w domu mojego przyjaciela. Nie waż się ani słowem pisnąć o demonach lub innych stworzeniach. On jest człowiekiem i nie zna prawdy – powiedział zimno anioł.
- Zostałeś zaatakowany przez Richardson’a. To bardzo groźny egzorcysta. Przez niego straciłeś połowę mocy, a co za tym idzie i te twoje skrzydełka – Mike wywrócił oczami.
- Lecz najważniejsze jest teraz to, że nie możesz wrócić do piekła – na te słowa Liam, aż zadrżał. Jak to nie mógł wrócić do domu?
- Nie mogę?!  A,,ale jak to! – pisnął zdezorientowany chłopiec. Anioł warknął cicho.
- Czy ty w ogóle mnie słuchałeś?- zirytował się Mike.
- Nie możesz wrócić,  bo przez egzorcyzm Richardson’a straciłeś połowę mocy, w tym momencie nie różnisz się za bardzo od zwykłego śmiertelnika – zakończył wypowiedź anioł.

Liam zrobił wielkie oczy z których powoli zaczęły lecieć łzy. Nie mógł wrócić do domu! Co on teraz zrobi? Nie miał już nic! Nie znał świata ludzi, teraz rozumiał dlaczego Ojciec tak bardzo był przeciwny jego wycieczce na ziemie.
- Eh, no nie rycz mały. Coś na to zaradzimy – anioł położył dłoń na ramieniu chłopca starając się go jakoś uspokoić. Nie spodziewał się jednak jednego…
Chłopiec rzucił się na niego i złapał kurczowo za szyję. Zdezorientowany anioł nieco nieporadnie poklepał go po plecach. Nigdy nikogo nie pocieszał. Czuł się z tym dziwnie. 

Jego rozmyślania przerwało pojawienie się dwóch aniołów.
- Rada została poinformowana o wszystkim. Dostałeś pozwolenie na pozostanie na ziemi, jednakże musisz się zgłosić do Jeremy’ego po ludzkie dokumenty i tym podobne rzeczy.  – wyjaśnił Mirel uśmiechając się ciepło.
Liam patrzył na nich zaskoczony, a po chwili zły.
- Jesteście aniołami! – wykrzyknął wyrywając się z objęć Mike’a. Chłopak mimowolnie cofnął się o krok, by być jak najdalej od nich.
- Spokojnie, nic ci nie zrobimy – wyjaśnił spokojnie Kami podchodząc do niego.
- To, że jesteś demonem, nie znaczy, że uzyskasz od nas pomocy. To dzięki Mikael’owi jeszcze żyjesz. Uratował cię przed egzorcystą – Kami mówił łagodnie, jak do małego dziecka. Liam nieco niepewnie spojrzał na anioła, któremu przed chwilą rzucił się na szyję.
- C,,czyli wy mnie nie skrzywdzicie ? – spytał Liam, bacznie ich obserwując, by w razie potrzeby uciec.
- Oczywiście, że nie. Chcemy ci pomóc wrócić do piekła. Pomimo tego, że jesteś demonem, jesteś też tylko dzieckiem. Każdy zasługuje na pomoc, i wy demony także – powiedział Mirel uśmiechając się przyjaźnie do wystraszonego demona.
Młody demon nieco się uspokoił ale nie podszedł bliżej. Stał by być jak najdalej od nich.
- Zapewne Mike już wyjaśnił ci co się stało. – gdy chłopiec skinął głową Kami kontynuował.
- Nie bój się, choć Mike jest dość szorstki to tak naprawdę miły z niego gość. Z nim nic ci nie grozi. Cokolwiek się zdarzy, możesz być pewien, każdy z nas ruszy ci na pomoc. – powiedział anioł podchodząc do chłopca i kładąc mu dłoń na głowie i czochrając czarne włoski.
Gdy wszystko zostało już wyjaśnione, Kami i Mirel wrócili do Nieba. Niedługo potem wrócił  Tommy.

- Jak on się czuje? – spytał Tom przyjaciela.
- Dobrze, obudził się już. Wyjaśniłem mu wszystko, dalej jest nieco wystraszony – powiedział Mike siadając na krześle w kuchni.
Chwile temu szarpał się z młodym by ściągnąć go na dół na obiad, lecz ten bachor za nic nie chciał współpracować.  Tommy widząc jego minę zaśmiał się i nałożył na talerz porcję dla chłopca.

- Źle się do tego zabierasz Mike. To tylko chłopiec. Porozmawiam z nim  - Tom poszedł na górę i zapukał do chłopca.
- Dzień dobry. – przywitał się z chłopcem.
- Jeszcze się nie poznaliśmy. Jestem Tommy. Zostaniesz w moim domu na jakiś czas. – uśmiechnął się i usiadł na skraju łóżka.
Liam widząc obcego mężczyznę spiął się, lecz nie pokazał po sobie, że się boi. Obserwował uważnie każdy ruch mężczyzny, lecz po chwili zaprzestał tego. Ten młody mężczyzna miał w sobie coś, co sprawiało, że każdy od razu zaczynał mu ufać.
- Powiesz mi jak się nazywasz ? Przyniosłem ci obiad. Musisz coś zjeść – Tom postawił talerz na stoliku.
- Jestem Liam. D,,dziękuje – demon usiadł i nieśmiało zabrał się za obiad. Nawet nie wiedział, że był aż tak głodny. Na moment nawet zapomniał, że nie jest sam w pokoju.
Tommy bez problemu zdobył zaufanie chłopca. Chwile jeszcze z nim rozmawiał i tłumaczył cierpliwie, aż w końcu Liam zgodził się zejść na dół.

………………………….

Tymczasem  w  Niebie…..

- Mikael robi co mu się żywnie podoba! Nie miał prawa bez naszej zgody przybierać ludzkiej postaci – powiedział ktoś z Rady.
- To tylko demon. Powinien zostawić go na pastwę egzorcysty! – odezwał się inny mężczyzna.
- Dosyć! – rosły mężczyzna uderzył pięścią w stół.
- Ufam Mikael’owi. Zrobił słusznie pomagając słabszemu. Owszem to  demon, ale także tylko dziecko. Koniec zebrania! Jeśli  jeszcze raz usłyszę takie słowa z waszych ust. To obiecuję, że Rada straci kilku członków – warknął mężczyzna.
- Jesteśmy aniołami i pomagamy wszystkim! A teraz wynocha! – gdy Rafael został sam westchnął cicho. Rada coraz częściej występowała przeciwko demonom. Już nie chcieli ich odsyłać. Uważali, że śmierć będzie najlepszym rozwiązaniem.
- Szlag!  - Rafael warknął głośno. To będzie ciężki dzień, niestety dopiero się zaczął.


PS: Nie zapomnijcie skomentować ;3

środa, 4 września 2013

Lalala kotki dwa - info ;3

Hey moi kochani :) 
Przepraszam za zwłokę, rozdział pojawi się już jutro ;3 
Łokieć dalej mi doskwiera, ale czuje się już lepiej a to już duży postęp:D 
No dobra, ale dosyć o moich kontuzjach xD
Jak już wspomniałam kolejny rozdział pojawi się jutro, zapewne koło południa.
Będzie to "Dwa Światy", kolejny rozdział "The allies" pojawi się po niedzieli, zapewne w poniedziałek ;3
Nie bądźcie źli na waszą Maru za brak notki, zapewniam, że jutro będzie na 100000 % :3
Buziaczki ;3 

Wasza Maru;3 

Ahhh polecam wam jedną z moich ulubionych mang yaoi ;3

 
 Miłego czytania moje kochane perversy ;3

niedziela, 25 sierpnia 2013

Dwa Światy 3



Hey kochani. Ciesze się, że jeszcze o mnie pamiętacie i także witam nowych czytelników. :) Bardzo mnie cieszy, że pojawiają się tutaj ostatnio nowe osóbki :)
Ah i mam odpowiedź do anonimowej, która pytała się o zdanie z opka" Nowe Życie" - "Ci najważniejsi zostają w pamięci, tego nie da się skasować."
- A więc - Anonimowa osóbko:)  Nie mam nic przeciwko byś użyła tego zdania jako opisu u siebie :) Miło mi, że zapytałaś zanim to zrobiłaś :) 
Pozdrawiam Maru ;3
 A teraz zapraszam na kolejny rozdział " Dwóch Światów" :)

Z góry przepraszam za błędy,,, ah i nie zapomnijcie komentować :)
 


Rozdział 3

- Mikael czy to jest… - zaczął niepewnie Kami wpatrując się w bladą twarzyczkę chłopca spoczywającego w ramionach starszego anioła.
- Tak, to jest nasz demon – westchnął Mikael.
- Musimy go odesłać….  – zaczął Mirel ale Mikael mu przerwał.
- Nie możemy. Młody miał starcie z Richardson’em – warknął anioł.
- Nie może wrócić – szepnął, ze zrozumieniem Kami. Gdy formułka zostanie użyta, demon nie może wrócić do piekła. To było zbyt skomplikowane. Młody był osłabiony, stracił swoje piękne czarne skrzydła oraz połowę mocy, a w tym przypadku było jeszcze gorzej, malec nie był silnym demonem a utrata połowy mocy…. To będzie dla niego szok. Utrata mocy wiąże się także z utratą „kamuflażu” . Liam stał się widzialny dla śmiertelników. Wyglądał jak zwykły ludzki, mały chłopiec.
- Zabiorę go do Tommy’ego.  Powiadomcie Jeremy’ego, że demon został złapany i wyjaśnijcie dlaczego nie możemy go odesłać. Powiadomcie także, że zostaję na ziemi. – mówiąc to wzbił się w powietrze.
- Rada nie będzie zadowolona. – mruknął Mirel.
- Oni może nie, ale jesteśmy aniołami, pomagamy każdemu w potrzebie – powiedział Kami uśmiechając się ciepło.
- Tak, masz rację.  Eh… wracajmy. – po chwili dwa anioły przeszły przez portal opuszczając ziemię.


Tymczasem, Mikael wylądował przed domem przyjaciela. Przybrał ludzką postać. Jego przyjaciel nie znał prawdy, niestety takie były procedury. Nie ważne jak bardzo Mikael nienawidził okłamywać Tommy’ego, musiał to robić. Po chwili z chłopcem na rękach zapukał do drzwi.

- Mike? – drzwi otworzył szczupły,  młody mężczyzna przed 30. Miał na sobie wytarte jeansy i białą koszulkę. Jego włosy, były mokre zapewne po niedawnym prysznicu. Na świat patrzył oczami koloru nieba. Wzrok mężczyzny skierował się na chłopca.
- Wejdź. Co się stało? – spytał prowadząc Mikael’a w stronę sypialni, gdzie anioł położył chłopca.
- Został zaatakowany i pobity. Nie wiedziałem gdzie indziej mógłbym pójść – powiedział anioł ściągając z chłopca ubranie. Musiał go opatrzyć.
- Dobrze wiesz, że jesteś moim przyjacielem. Zawsze możesz się do mnie zwrócić o pomoc – powiedział Tommy uśmiechając się ciepło.
- Zaparzę ci kawę, a ty się nim zajmij. Wiem, że zrobisz to lepiej ode mnie – powiedział mężczyzna i wyszedł do kuchni.

Mikael uśmiechnął się. Tak, na niego zawsze mógł liczyć. Choć anioł miał przed nim mnóstwo tajemnic, często nie mówił o co chodzi, to Tommy nigdy go nie opuścił, nigdy nie odmówił pomocy.
- No dobra, pora się tobą zająć – westchnął cicho Mikael i przykładając jedną dłoń do czoła chłopca, a drugą kładąc na jego sercu. Anioł przymknął oczy odmawiając cicho formułkę. Po chwili, buzia chłopca nabrała zdrowych kolorów, a siniaki i poparzenia zniknęły zostawiając jedynie delikatnie zaróżowioną skórę, którą także powinna niedługo wrócić do normy.
Teraz wystarczyło czekać, aż malec się obudzi. Anioł zszedł na dół do kuchni, gdzie czekał już na niego Tommy.
 - Co z nim?  - wzrok mężczyzny patrzył z niepokojem na anioła.
- Na szczęście to nic poważnego. Powinien się niedługo obudzić. Jednak zanim całkowicie dojdzie do siebie minie wiele tygodni – westchnął Mikael.
- Trzeba powiadomić jego rodzinę…- zaczął młody mężczyzna, lecz przyjaciel przerwał mu unosząc dłoń.
- Niestety to nie jest takie proste. On nie ma domu. To pewne – anioł spojrzał na przyjaciela, który patrzył na niego z bólem wypisanym na twarzy. Tommy był bardzo wrażliwy na krzywdę innych.
- Może zostać u mnie. Obaj możecie. Zaopiekuję się nim – powiedział szybko Tommy, na co Mikael tylko uśmiechnął się delikatnie.
- Właśnie chciałem cię o to prosić. W tym stanie chłopiec nie poradzi sobie sam. Jesteś aniołem Tommy – powiedział Mike.  Mikael nie znał bardziej troskliwej osoby niż Tommy. 
Po chwili zeszli na bardziej przyjemne tematy popijając kawę i śmiejąc się. Nieświadomi, że na górze chłopiec powoli się budzi.

Tymczasem w piekle….

- Ojcze, wzywałeś nas. – Brian i Kuro weszli do Sali witając się skinieniem głowy.
- Owszem. Niestety mam złe wieści. Chodzi o waszego braciszka. – powiedział władca chodząc w kółko po Sali. Bracia spojrzeli po sobie zdziwieni. Nigdy nie widzieli Ojca bardziej zmartwionego.
- Czy coś mu się stało? – spytał Brian napinając się cały. Choć Liam był ich przybranym bratem, kochali go i troszczyli się o niego równie mocno co o siebie nawzajem. Rodzina była dla nich najważniejsza. Często się z malcem droczyli i dokuczali mu, ale gdy tylko Liam wpadał w tarapaty nie zważając na nic, lecieli bronić swojego ukochanego braciszka.
- Liam wyruszył na ziemię – powiedział bez ogródek Belial. Kuro ze zdziwienia, aż wciągnął z świstem powietrze.
- Co takiego? I ty mu na to pozwoliłeś?!  - warknął Kuro. Najstarszy z synów rzadko kiedy się unosił. Uchodził raczej za rozsądnego i odpowiedzialnego, sprawy załatwiał zawsze z zimną obojętnością , ale teraz chodziło o jego braciszka.
- Kuro uspokój się! Krzykami nic nie wskórasz –odezwał się Brian, który podszedł do Ojca.
- Znów się pokłóciliśmy. Jak zawsze zamknął się u siebie w pokoju. Nigdy nie sądziłem , że on sam,…. że odważy się wyruszyć na ziemie. – powiedział władca opadając na tron i przykrywając dłonią oczy.
- Musicie go odnaleźć i sprowadzić do domu. Ziemia nie jest bezpiecznym miejscem.  Jeśli coś mu się stanie…. Nie wybaczę sobie tego …. – szepnął zrozpaczony Ojciec.
- Spokojnie. Znajdziemy go. Niczym się nie martw – dwa demony nie żegnając się wybiegły z Sali Tronowej. Po krótkim przygotowaniu przenieśli się na ziemie.

……………………….

- Auć… - chłopiec skrzywił się trąc oczy i próbując podnieść się z łóżka. Coś mu jednak nie pasowało. To nie był jego pokój!
Powoli zdarzenia zaczęły spływać na niego jak kubeł zimnej wody. Chłopiec zerwał się z posłania chcąc już automatycznie wzbić się w powietrze, lecz zamiast tego wylądował na ziemi.
- C,,co się dzieje – szepnął rozpaczliwie malec i obejrzał się chcąc sprawdzić skrzydełka, ale nie było ich tam.
-Kyaaaa!!!!! – wrzasnął spanikowany chłopiec. Czuł się zagubiony. Ostatnie co pamiętał to tego strasznego człowieka i czarne płomienie.
Po chwili do pokoju wpadli mężczyźni, a widząc zapłakanego i trzęsącego się malca, siedzącego na ziemi przez moment bali się podejść. Wyglądał tak krucho i żałośnie. Jego oddech stawał się płytki, a chłopiec zaczął się dusić.…. Oznaczało to tylko jedną rzecz….. Atak paniki.
- Spokojnie mały. Oddychaj. Wdech, wydech. Wiem, że boli. Powoli – w czasie gdy anioł uspokajał chłopca. Tommy wyszedł przygotować ciepłą herbatę.
Demonek słysząc ten ciepły i łagodny głos, mimowolnie zrobił jak mu kazał. Powoli chłopiec uspokajał się.

- M,,moje skrzydełka… - jęknął żałośnie malec, by po chwili zerwać się z podłogi i spojrzeć nieufnie na mężczyznę.
- Nie zbliżaj się ! – pisnął malec łapiąc pierwszą rzecz, którą miał pod ręką – czyli poduszkę. Rzucił nią w anioła.
- Uspokój się i kładź się do łóżka – warknął wkurzony anioł. Mikael nie był cierpliwą osobą.
- Ani mi się śni! Zostaw mnie w spokoju! – krzyknął chłopiec i po chwili rzucał w anioła czym popadnie. Gdy skończyły się poduszki, chłopiec brał to co leżało na szafkach - Książki, lecz gdy w jego rękach znalazł się wazon, anioł całkowicie stracił cierpliwość. Pochwycił niczego nie spodziewającego się chłopca i przerzucił sobie jak worek ziemniaków.
- Ty! Ty !!!! Puszczaj mnie ! – darł się chłopiec starając się wyswobodzić z objęć mężczyzny. Liam po prostu robił to co umiał najlepiej, czyli krzyczał i rzucał się. W tym momencie nie mógł robić niczego innego. Był w obcym miejscu, wcześniej został zaatakowany, a teraz jakiś mężczyzna krzyczy na niego.
- Z,,Zostaw-  pisnął chłopiec a po jego policzkach pociekły łzy.
- N,Nie rób mi krzywdy – malec rozpłakał się na dobre. Już się nie wyrywał, nie kopał.
- Cholera – warknął cicho anioł. Miał wyrzuty sumienia, że doprowadził do płaczu młodego.
- No już. Nie rycz – posadził chłopca na łóżku i otarł mu dłonią policzki.
- Nic ci tu nie grozi. Później ci wszystko wyjaśnię. Obiecuję. Teraz odpocznij. – anioł dotknął dłonią czoła chłopca, który po chwili opadł bezwładnie w jego ramiona. Mikael położył go w pościeli i przykrył kołdrą. Coś czuł, że ten dzieciak przysporzy mu jeszcze wielu kłopotów.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Przepraszam :(

Bardzo was przepraszam kochani..... ale Maru ,,,,,wasza niezdarna Maru się przewróciła i zbiła sobie prawy łokieć,,,, dalej mnie strasznie boli, ale jako tako już mogę ruszać ręką i cokolwiek w końcu skrobnąć.
Nie tylko to nie pozwoliło mi się tu pokazać, także brak internetu był problemem :(
Ale już wróciłam, mam nadzieję,że nie jesteście za bardzo na mnie źli i pamiętacie o biednej Maru ;3
Bardzo was wszystkich lovciam i postaram się by nowy rozdział pojawił się w przeciągu dwóch dni :)
Na razie, póki boli mnie ręka, łatwiej mi jest powoli coś napisać niż poprawiać błędy, bo to trwa za długo i nadwyrężam rękę, więc na razie pojawiać się będą tylko rozdziały z nowego opka. Mam nadzieję, że tęskniliście za mną równie mocno co Maru za wami :)

xxx <3